baner fb warsztaty

Powalony pomnik - ciąg dalszy

Opublikowano: czwartek, 22, luty 2018 Sebastian

modrzew wywalony17

Edit: 27.02.2018

Dziś po rozmowie telefonicznej z pracownikiem Nadleśnictwa Zielona Góra zostały doprecyzowane przyczyny. Rozmowa przyjazna i rzeczowa. W wyjaśnieniu usłyszałem, że właśnie nie chodzi o pozyskanie, gdyż koszty zrównają się z zyskiem. Chodzi raczej o formę zagospodarowania pomnika przyrody w obecnej sytuacji - jakiej postaci go eksponować, czy tak jak teraz, czy może inaczej? Cieszy, że zostałem zaproszony do przedyskutowania kwestii pomników przyrody w lasach i problemów administracyjnych z nimi związanymi. Po powrocie z wyjazdu z chęcią udam się na rozmowę.


Kiedyś wspominałem, że pomiędzy miejscowością Wysokie a byłą wsią Krępa (obecnie część Zielonej Góry) przewalił się modrzew europejski (Larix decidua) objęty ochroną pomnikową. Już wtedy, kiedy byłem w lesie na spacerze, spotkałem przy drodze leśniczego, który krytykował, że nie można wykorzystać drewna z tego drzewa.

Bo jak czytamy w Ustawie o ochronie przyrody z 2004 roku:

"Art. 40. 2. Na terenach niezabudowanych, jeżeli nie stanowi to zagrożenia dla ludzi lub mienia, drzewa stanowiące pomniki przyrody podlegają ochronie aż do ich samoistnego, całkowitego rozpadu."

Dziś jednak przypadkiem dowiedziałem się o wpływie pisma do Urzędu Miasta Zielona Góra, w którym Lasy Państwowe zwracają się z prośbą o zniesienie statusu pomnika przyrody celem zagospdarowania drewna...

Fakt, okazały modrzew, do tego drzewo nietypowe dla Zielonej Góry, może z pewnością dać się spieniężyć, aczkolwiek co od razu uderza to opłacalność. Czy faktycznie chodzi o wydanie pieniędzy na pozyskanie tego jednego drzewa, a następnie wyzerowaniu wydatków? Nie jeden raz podkreślałem, że sam współpracuję z rozmaitymi nadleśnictwami, ale to zasługuje na absolutne potępienie. Dopiero co ogołocono kawał gruntu z drzew, jak to w lesie gospodarczym, usunięto przy tym drugi okaz modrzewia, który również był pochylony (i słusznie), a teraz boli kogoś, że drzewo leży i się rozkłada... czy o co chodzi?

Zdrowy las to las z martwymi drzewami. Drzewo leży przy drodze, nikomu nie zagraża, więc spełnia wszystkie kryteria przedstawione w ustawie o ochronie przyrody i nie ma podstaw do tego, aby uzyskać po prostu przychód. Pomnikowy, martwy już, modrzew musi zostać, ponieważ w ten sposób stanowi ważne ogniwo w obiegu materii, dając dom i miejsce rozwoju rozmaitym organizmom.  W drewnie modrzewi rozwijają się np. chrząszcze z rodziny bogatkowatych. Jestem przekonany, że któryś z zasiedlających modrzewie jest obecny w tym miejscu, ponieważ jest to bardzo zróżnicowany gatunkowo drzewostan, w sąsiedztwie Lasu Odrzańskiego. Warunki środowiskowe i rzeźba terenu pozwalają na istne przyrodnicze szaleństwo tu, w pobliżu Krępy.

Powalony pomnik to również świadectwo przemijania i przemian w przyrodzie. Niesie za sobą kawał edukacji przyrodniczej, pokazuje, że również po śmierci pomniki przyrody są szanowane, co uczula na problemy środowiskowe i uwrażliwia.

Wniosek o zniesienie statusu ochronnego bardzo zagraża twierdzeniu, że praca leśników to również praca na rzecz ochrony przyrody. To jest jedno drzewo, do tego ze statusem i absolutnie kuriozalne byłoby, aby je ruszać i przerabiać na pieniądze. Jest to niezgodne ze stanem wiedzy na temat biologii ksylobiontów, roli grzybów w rozkładzie drewna i wielu innych aspektów rodem z zakresu dynamiki procesów występujących w lesie. Jest to niezgodne również ze zdrowym rozsądkiem.

Żadne argumenty o możliwości kradzieży również nie są ważniejsze, to nie jest wyścig, kto pierwszy spali były pomnik przyrody. Przy tej samej drodze, co modrzew rośnie jeszcze kilka pomników przyrody. Czy wniosek o zniesienie statusu jest również zapowiedzią, że jak padną kolejne pomniki przyrody (oby jak najdłużej żyły), to też ktoś wniesie prośbę o możliwość zagospodarowania surowca? A może ten surowiec już jest zagospodarowany, tyle, że nie przez człowieka.

Hańba lub nieporozumienie.

modrzew kasa