baner fb warsztaty
Opublikowano: piątek, 09, grudzień 2016 Sebastian

powrót


Stanisław Skowron (red.) (Włodzimierz Korohoda, Henryk Rogulski, Karol Rzehak, Anna Skowron, Stanisław Skowron, Zbigniew Srebro)
Podręcznik biologii
Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa.
1970 r.
Zamówienie nr 1453/69. D-12-471
624 strony

Lubię kupować stare książki o tematyce biologicznej, przyglądać się treściom, rycinom, zestawieniom itd. Itp. Jest to niezwykle cenne, gdy porównać to, co osiągnięto dawniej w systemie nauczania kontra dziś. Oczywiście należy spodziewać się wszechobecnej propagandy radzieckiej w książkach wydawanych w obrębie dawnego ZSRR, niemniej zdecydowanie nie należy lekceważyć literatury naukowej tego okresu. Bo wiele, wiele pozycji jest zaskakująco dobrych, perfekcyjnych jak na te czasy. Wystarczy odsiać pisaną miłość do zdobyczy intelektualnej i systemowej ZSRR i już.s skowron 1970 pod biologii

Niniejszy tekst powstaje (dokładnie 9.12.2016) w wyniku szykującej się zapewne małej wojny, związanej z marginalizacją nauczania ewolucjonizmu na wczesnych etapach kształcenia dzieci. Dotyczy to opracowywanej, nowej podstawy programowej dla klas V-VIII szkół podstawowych. A wszystko przez Komitet Biologii Środowiskowej i Ewolucyjnej PAN, którego przedstawiciele zareagowali negatywnie opiniując propozycję nowej podstawy programowej. Prócz okrojenia haseł związanych z teorią ewolucji, dokonano praktycznie usunięcia zagadnień ochrony środowiska.

Jaki związek z tą „zadymą” (a faktycznie ma miejsce, śledząc reakcje internautów) ma omawiana książka? Otóż „Podręcznik biologii” zgodnie z przedmową to „podręcznik biologii dla studentów medycyny i lekarzy”. Podzielony jest na cztery części:

  1. Biologia komórki (ss. 21-90).
  2. Genetyka (ss. 91-271).
  3. Ontogeneza (ss. 272-491).
  4. Ewolucjonizm (ss. 492-616).

Niesamowite, że autorzy podręcznika akademickiego dla lekarskiej społeczności wyszli z założenia, że należy poświęcić tak wiele miejsca EWOLUCJONIZMOWI!!! W przedmowie czytamy: „Część ostatnia (...) zawiera popularnie ujęte wiadomości z genetyki populacyjnej. Bez nich bowiem przedstawienie współczesnej teorii doboru naturalnego lub syntetycznej teorii ewolucyjnej jest trudne, jeśli w ogóle możliwe”. Pomyślmy chwilę. Dziś idziemy w kierunku, gdzie biologii uczyć się będą tylko uczniowie szkół podstawowych i uczniowie szkół średnich na właściwych kierunkach / fakultetach. Medycy coraz częściej, szczególnie młodzi, szydzą z biologii, poważając ewentualnie genetykę i biologię molekularną. A tu, w książce z 1970 roku mamy ponad sto stron wiedzy z ewolucjonizmu. Wspomniany Komitet PANowski zauważa, że nowa podstawa programowa niesie ryzyko oderwania teorii ewolucji od reszty programu, uniemożliwiając uczniowi opieranie całości biologii na zagadnieniach związanych z ewolucją. A zatem tracimy integralność nauczania.

Co z pewnością warte jest dostrzeżenia w „Podręczniku biologii” to „Uwzględniając bowiem współczesne kierunki w biologii i rzeczywiste potrzeby nauk lekarskich biolog musi podział swój oprzeć przede wszystkim na zdobyczach genetyki”. Nie da się zaprzeczyć, genetyka – potężny dziś dział biologii – przez ostatnie sto lat przeżył absolutny rozkwit. Nie ulega wątpliwości, że zdobycze genetyki umożliwiają leczenie wielu chorób, przewidywanie wad rozwojowych i wielu, wielu innych. Niemniej, słowa te uważam za pewne proroctwo, gdzie nie tylko w zakresie nauk lekarskich, ale ogólnie ujmując biologię, genetyka osiągnęła totalną dominację. Ochrona przyrody, bioróżnorodność – te działy cierpią w wyniku dysproporcji w nauczaniu. Uczniowie kończąc szkołę średnią mają w głowach zazwyczaj chaos genetyczny, o którym pragną zapomnieć jak najszybciej. Nie potrafią zaś nazwać drzewa o białej, charakterystycznej korze brzozą (autopsja).

Zdaje się, że naturalnym oczekiwaniem nie tak dawno temu jeszcze, było wykształcenie studentów na wysokim poziomie. To oznacza znajomość podstaw funkcjonowania świata – ludzkiego, jak i przyrody. W tym drugim worku znajdziemy teorię ewolucji, genetykę, naukę o bioróżnorodności, geologię i inne.

Czy zatem niemal pięćdziesiąt letnia książka może się komuś dziś przydać? Pomijając analizę porównawczą wczoraj i dziś, owszem. Jako inspiracja do prowadzenia zajęć. Jako źródło nieznanych, czasem zapewne pomijanych już faktów. Jako źródło rycin, które często są czytelniejsze w starych opracowaniach, aniżeli współczesnych. Należy przy tym pamiętać, że 50 lat to sporo czasu i należy uważnie zapoznawać się z rozmaitymi zagadnieniami, konfrontując je z aktualnym stanem wiedzy.

A tak z grubsza – książka na PLUS ;)

s skowron 1970 spis01 s skowron 1970 spis02

Odsłony: 674