Drzewo zakładnikiem postępu?
Monumentalne drzewa robią na nas ogromne wrażenie. Podziwiamy je, otaczamy czcią, ochroną, choć niestety nie zawsze. Martwi przy tym to, jak cywilizacyjnie traktujemy drzewa - z jednej strony je uwielbiamy, z drugiej zaś obwiniamy lub szukamy byle pretekstu, aby się ich pozbyć. Niestety przyszłość, którą budujemy my i stale zmieniająca się przyroda (z naturalnych przyczyn i ludzkich) nie rysuje pozytywnego scenariusza dla drzew. Co musi się stać, aby drzewo jak ten dąb w parku przypałacowym w Zaborze w województwie lubuskim mógł osiągnąć takie rozmiary? Czy mamy szanse i od czego to właściwie zależy, że zmienimy nastawienie do drzew, a może nie tyle zmienimy ogółem, a dostrzeżemy ich wielką wartość dla nas samych?

Transkrypcja narracji w filmie:
Trudne czasy dla drzew?
Żyjemy w dosyć trudnych czasach. W czasach kiedy, z jednej strony, drzewo staje się symbolem walki o ochronę przyrody. Jest to problem, bo niezawsze zalesianie i zadrzewianie prowadzi do ochrony przyrody, bo łąkowe organizmy nie rosną w lesie. Z drugiej zaś strony drzewo stało się symbolem ryzyka, przeszkody - przeszkody w rozwoju, postępie... bo drzewo stoi na linii inwestycji. Drzewo stało się zakładnikiem. Zakładnikiem w dyskusji w ochronie przyrody i w wielkiej dyskusji nad rozwojem człowieka. Rozwojem cywilizacyjnym. Paradoksalny to czas, że grube drzewa, stare, monumentalne, pomnikowe - czy to ustalone jako pomnik przyrody, czy to po prostu spełniające wymogi z racji krajobrazowej wartości estetycznej, przyrodniczej, czy na przykład dziejowo-historycznej, bo w tym miejscu ktoś być może posadził to drzewo. Być może to drzewo stanowi tak jak ten dąb fragment parku, akurat parku przy pałacu w Zaborze w wojewodztwie lubuskim. To co na nim jest niesamowite to te wielkie, ogromne, grube... Co to jest? To jest bluszcz, moi Drodzy, bluszcz pospolity. Ten sam bluszcz, ktory sadzony jest jako roślina pokrywowa. Ten sam bluszcz, ktory jest zrywany, zwalczany... Oczywiście, to jest inna rozmowa, czy bluszcz jest dobry czy niedobry to jest ogolnie już złe założenie kierować etyką dobra i zła, czy jakaś roślina istnieje czy też nie. Ale często tak lubimy, lubimy humanizować przyrodę. Prawdą jednak jest to, że takie drzewa jak ten wielki, wielgaśny dąb dzisiaj nie bardzo mają szanse, aby takie rozmiary osiągać. Dzieje się to z wielu przyczyn. Pomyślcie tak, czy drzewa, ktore znacie jako te wielkie kolosy - często spotykacie je w parkach, parkach narodowych, ale też miastach jako pozostałość po dawnej tkance zielonej. Te drzewa musiały sprostać wielu przeciwnościom.
Zielony Kapitał Miasta 01/22 Wielka Sobota w Krępie (17.04.2022).
Cisi zwycięzcy.
Musiały sprostać konkurencji, czyli musiały one wygrać, przy pomocy człowieka bądz samodzielnie, wyścig o światło, o składniki odżywcze, o wodę, nie mogły być zjedzone, a nawet jeżeli były zgryzione - były zgryzane, to musiały się zregenerować, czyli musiały mieć tę możliwość. Musiały przetrwać pożary, powodzie, susze, być może na ktorymś etapie swojego życia musiały preztrwać masowy pojaw jakiegoś owada. No, w leśnictwie, w ogrodnictwie, nazwiemy to masowym pojawem szkodnikow. W biologii oczywiście tego terminu nie używamy. Po prostu jakiegoś roślinożercy, być może pasożyta, być może bakterii, ale przetrwało to drzewo. I tak setki lat. Przetrwało rownież działalność człowieka. To jest istotne. Przetrwało zmiany w mikroklimacie, ogolnie w klimacie, czyli pewne przyzwyczajenia, przystosowania lokalne wynikające z genow, z genetyki, bo jeden gatunek może się bardzo szeroko rożnić możliwościami. Raz wynikającymi z pewnej plastyczności, ktora jest typowa dla gatunku, np. sosna zwyczajna ma dużą plastyczność ale jeżeli sosna zwyczajna będzie nawet rosnąć w bardzo bogatym siedlisku, zasobnym w wodę, to przy braku tej wody ona nie przestawi się jak za pstryknięciem, czy włączeniem guzika w nowy tryb - tryb suszy. Ona już zbudowała pewne "przyzwyczajenia", czyli np. przede wszystkim nie rozbudowała systemu korzeniowego. Czyli takie drzewa jak ten dąb musiały sprostać wielu wyzwaniom. Wspołczesny świat, ktory wspołtworzymy, modyfikujemy jako ludzie bardzo poważnie i w bardzo daleko idącym zakresie, np. stosując sol drogową, wycinając więcej niż tak naprawdę powinniśmy, bo kierujemy się bardzo często dosyć dziwnymi przesłankami. Np. przeszkadza, po prostu przeszkadza, bo sypie liście. To częsta przesłanka niestety za wezwaniem do usunięcia przez służby czy też podjęciem decyzji za usunięciem drzewa. Czy mamy ten komfort, żeby tak traktować ten świat przyrodniczy? Myślę, że nie.
Kadry Przyrody 02/02 Dzięcioł czarny (20.01.2019).
Los starych drzew.
Natomiast drzewa stare dzisiaj, ktore znamy... najbardziej przypuszczalnym scenariuszem jest, że takie nam się już nie trafią w przyszłości. No, my ich nie doczekamy, ale jeżeli myślimy w perspektywie jednak nieegoistycznej - "tylko my", a myślimy w perspektywie pokoleniowej, np. kilka do przodu, to musimy mieć świadomość, że wspołczesny świat jest tak przeorganizowany środowiskowo poprzez człowieka, naturalne zmiany, ktore mają miejsce, no, ale my, co byśmy nie chcieli tego wyprzeć, mamy potężny wpływ na zmiany. I my je prowadzimy... To ten świat nie daje już tych możliwości, dlatego że oprocz tych wszystkich czynnikow losowych, ktore do tej pory miały miejsce zawsze w świecie przyrody, to człowiek obecnie stanowi jeden z najbardziej nieobliczalnych czynnikow... i była taka publikacja przed paru laty wydana, ktora zakładała właśnie pewien minimalny próg przeżywalności na powierzchni wsrod drzew. Więc musimy sobie wyobrazić, że nawet jeżeli posadzimy las, ktory pozostawimy sobie, czyli nie będziemy go uprawiać z celem pozyskania drewna, tylko po prostu do naturalnego rozpadu - powiedzmy sobie takie założenie zrobimy - to ta zmienność czynnikow, ta losowość i nasz wpływ na to co wokoł się dzieje, powoduje, że przeżywalność jest tak niska w skali stuleci, czyli wielolecia, że nasi potomkowie - wnuki, prawnuki - nie uraczą już tak fantastycznych, tak spektakularnych i tak wiekowych drzew. Być może jest to jakiś powod, aby się jednak zastanowić i być może coś w małej skali wokoł siebie, jako ja - człowiek, a być może w większej nieco skali: ja - grupa ludzi, ja - społeczeństwo lokalne, ponadlokalne, aby coś jednak zrobić, zmienić. I nie chodzi o to, aby popadać w radykalizm, ale wiele elementow naszego rozwoju cywilizacyjnego można prowadzić z poszanowaniem przyrody, z poszanowaniem środowiska, bo musimy mieć świadomość, że przyroda, środowisko i tak, i tak zawszejest stratne w wyniku naszych decyzji. Budowa pewnego miejsca tu i teraz powoduje odebranie przyrodzie tej przestrzeni. Tego nie da się zmienić. Ale być może da się zmienić i myślę, że to jest możliwe, bo wiele przykładow na to wskazuje mimo wszystko, że da się pogodzić interes przyrodniczy i interes człowieka. I tego życzę nam i wszystkim ludziom, abyśmy tak po prostu zechcieli żyć, bo pierwszą barierą, jaka jest, to już nawet nie brak wiedzy przyrodniczej, ktory jest dojmujący w społeczeństwie. To jest po prostu, czy chcemy, czy nie - czyli wola.
Inne treści:
Zobacz sekcję Artykuły przyrodnicze (kliknij).
Wróć do bieżącej sekcji bloga (kliknij).
Odsłony: 573







