Witryna i podstrony lub jej komponenty mogą zbierać Twoje dane pod postacią ciasteczek (Cookies). Poruszanie się po witrynie oznacza Twoją pełną akceptację ich zbieranie. W celu zarządzania danymi zbieranymi sprawdź utawienia swojej przeglądarki internetowej (prywatność/bezpieczeństwo - dane przeglądania/pliki cookie - ciasteczka).

ilustracja przedstawia przyrodnika w trzech ujęciach - na łące z siatka na motyle, w lesie, na łące wśród kwiatów nad żabą; jak zamowic usluge ochrona przyrody inwentaryzacja przegląd opinia przyrodnicza baner fb warsztaty

"Dyskurs ekologiczny w debacie publicznej"

Opublikowano: poniedziałek, 16, luty 2026 Sebastian

powrót


Magdalena Steciąg
Dyskurs ekologiczny w debacie publicznej
Oficyna Wydawnicza Uniwersytetu Zielonogórskiego
ISBN 978-83-7481-461-4
Pierwsze wydanie: 2012.
362 stron

dyskurs ekologiczny w debacie publicznej - recenzja - Sebastian Pilichowski


Dlaczego przeczytać "Dyskurs ekologiczny w debacie publicznej"?

Wstyd się przyznać, ale strasznie długo czytałem tę książkę. Zajmuję się edukacją przyrodniczą, ale i dydaktyką oraz popularyzacją, dlatego z entuzjazmem sięgnąłem po wskazany tytuł. I to nie tak, że entuzjazm opadł, ale musiał zmierzyć się z „innym polskim”. Autorka to obecna dyrektorka Instytutu Filologii Polskiej na Uniwersytecie Zielonogórskim (piszę to w lutym 2026 r.). Siłą rzeczy zatem należy spodziewać się, że „Dyskurs...” nie będzie ani opowieścią ani też dziełem popularno-naukowym, a w pełni analizą przeprowadzoną według prawideł badań językowych. I stąd wynika pewna trudność w podążaniu za leksemami, epistemiologią i aksjomatami. Bo o ile na przedmiotach filozoficznych zetknąłem się dawniej z szeregiem terminów, to jednak język filologiczny nie jest mi aż tak bliski.

Dlaczego edukator, popularyzator czy dziennikarz „ekologiczny” powinien sięgnąć po „Dyskurs...”? Raz, każdy znajdzie coś dla siebie. Dwa, jestem absolutnego zdania, że jedną z najbardziej kluczowych kwestii w obrębie ochrony przyrody jest to, w jaki sposób o niej mówimy. W jaki sposób wyrażamy myśli, jakich epitetów używamy oraz jakie emocje nam towarzyszą w komunikacji. Powtarzam to regularnie podczas realizacji flagowego tematu Żywej Edukacji – „Owady, nie robale”. To dlatego za punkt honoru postawiłem sobie pełne przejście przez książkę, choć nie ukrywam, momentami była to dla mnie przeprawa przez Mordor.

Czego szukasz, a co znajdziesz w książce?

Struktura tekstu jest logiczna i uporządkowana. Poza wstępem, zwięzłymi wnioskami i bibliografią, wyróżnione zostały trzy główne części, zasadniczy rdzeń publikacji:

I. Zagadnienia teoretyczne i założenia badawcze.

II. Słowa w dyskursie ekologicznym oraz 

III. Scenariusze komunikowania w dyskursie ekologicznym.

Pierwszy dział przybliża nas do celu badań, wprowadza liczne definicje i rysuje właściwie obraz dyskursu – czym on jest, jak możemy go podzielić, z czym się wiąże. Drugi dział dobitnie pokazuje, jak bardzo ubogie, niedojrzałe, wręcz nieprecyzyjne jest nasze słownictwo w zakresie komunikacji środowiskowej. Ten dział o tyle „satysfakcjonuje”, że przeciera się z dojmującym nadużywaniem przedrostku „-eko” i „-bio”, co prowadzi często do zakłamania intencji, zyskania aprobaty lub wypaczenia istoty rzeczy. Wszak dziś wszystko niemal może być „ekologiczne”. Tu też przyznaję, że osobiście bardzo dbam o rozróżnianie ekologii, ochrony środowiska i ochrony przyrody. Jednocześnie rozumiem jednak, że debacie publicznej zostało to zblendowane i nawet już sami wykwalifikowani przyrodnicy, naukowcy i pracownicy akademiccy odpuszczają i aprobują ujednolicanie działań na rzecz środowiska i przyrody pod egidą określenia „ekologiczny”. W „Dyskursie...” co jakiś czas muszę sam się z tym zmierzyć, ale zarazem pomaga mi się to oswoić z takim trendem. Moje dotychczasowe obserwacje w zakresie komunikacji, aktywności medialnej i popularyzacji na różnym szczeblu uległy rozszerzeniu o nowe podstawy, warunkowania i przyczyny. Ostatni dział pokazuje liczne interakcje dyskursu ekologicznego z dyskursami innych obszarów jako nierozerwalny element. Autorka posiłkuje się licznymi przykładami medialnymi, wyekstrahowanymi z materiałów o zróżnicowanym nasyceniu przekonaniowym (np. od prasy prawicowej, konserwatywnej, po tę bliższą lewicy). Dokonuje swoistego rozczłonkowania tekstów, uwypukla istotne elementy składowe, bezpośrednio wpływające na odbiór, kreowanie osądu, czy zakres identyfikacji odbiorcy/autora treści z zagadnieniami. W sposób przystępny przedstawione zostały różnice w tworzeniu i szerzeniu informacji w oparciu o podział „my i przyroda” oraz „my – część przyrody”. Dostrzeżemy tu dalsze podziały, gdzie człowiek sprowadzony zostaje czasem do hegemona, władcy i pana przyrody, a w innym przypadku do gatunku pośród wielu innych lub do swojego rodzaju kompana przyrody, której elementy zyskują cechy ludzkie.

W moim przekonaniu Autorka stara się stać w pozycji narratora, który oschle i bez obierania strony przeprowadza czytelnika po wielu wymiarach dyskursu ekologicznego. Posługuje się językiem fachowym typowym dla filologa, wplatając w to treści z pogranicza filozofii, socjologii, a nawet ekonomii. Zwraca uwagę na pierwotnie rysujące się kontrasty, jak ekologia kontra ekonomia, po czym dowodzi, że istnieją obszary przeplatania tych obu, mimo wyodrębnienia dyskursu ekologicznego od ekonomicznego. Na bazie przykładów i dowodów nie sposób nie dostrzec, jak bardzo treści ekologiczne z czasem nabrały na tyle wyraźnego znaczenia, że sztucznym, szkodliwym i niewłaściwym jest izolowanie dyskursu ekologicznego od pozostałych. Obserwacje te tym bardziej potęgują już ogromną potrzebę dalszej ewolucji terminologii i poszukiwania właściwych określeń oraz po prostu słów, które będą bliskie naszej naturze językowej oraz bez cienia wątpliwości oddadzą sobą znaczenia. Okazuje się bowiem, że często konstrukcja nazewnictwa pozostaje sprzeczna na linii swej esencji znaczeniowej i użytych struktur językowych. Być może rzeczywiście już samo to sprawia, że rodzi to opór odbiorcy, szczególnie sceptycznie nastawionego do idei ochrony przyrody i działań pokrewnych.

Dla kogo, według mnie, jest to książka? Edukatorzy, blogerzy, dziennikarze, studenci, badacze języka, eksperci od komunikacji – uważam, że każdy z tych grup odbiorców znajdzie dla siebie coś cennego. Jako osoba zajmująca się popularyzacją przyrodoznawstwa z jednej strony i żywo zaangażowana w dialog około-przyrodniczy, znajduję w niej wiele kruczków podanych na tacy. I nawet jeśli część z nich to oczywistości, to tak jakoś mamy w życiu, że lepiej widzimy to, co znamy, gdy ktoś obok nam to uwypukli.

Hierarchizacja, obiektywizacja? A może personifikacja, heurystyka? Który nurt reprezentujesz? Który do Ciebie trafia? Uprawiasz styl komunikacji oparty na propagandzie, popularyzacji, a może rozrywce? Nie wiesz? Przeczytaj i się dowiesz. To istotne nie tylko z tytułu wyrażania myśli, osądów i budowania relacji z odbiorcą. Tekst staje się wręcz namacalny – jego intencje, tło merytoryczne – w zależności od tego, jakich słów używasz i środków wyrazu.


powrót


Inne treści:

Wrzesień 2026 r. XXVIII edycja Krajowej Konferencji Dydaktyków Przedmiotów Przyrodniczych odbędzie się w Zielonej Górze! Jako współorganizator serdecznie zapraszam nauczycieli, dydaktyków, naukowców, edukatorów i popularyzatorów do udziału! Oficjalna strona Konferencji (kliknij)!


Szukasz pomocy przy opracowaniach przyrodniczych? Przeglądy, karty informacyjne, raporty, opinie? Napisz lub zadzwoń!

Przyrodnik tłumaczy urzędnikom korzyści płynące z przeprowadzenia inwentaryzacji przyrodniczej. Tłumaczy również zalety i obowiązek prawny.


Recenzja: T. Męczkowska, St. Rychterówna, "Metodyka przyrodoznawstwa". Wskazówki praktyczne dla nauczycieli seminarjów, szkół powszechnych i średnich.

Metodyka przyrodoznawstwa recenzja Rychterówna Męczkowska


Bobry, drzewa, szpital i powódź – komentarz

Wielu chciało mojego komentarza. Ktoś zwątpił w moje zainteresowanie. Ostatni czas był trudny. Choć powódź mnie nie dotknęła, to również workowałem dom i wał nad Odrą. Życie wioski było spójne jak jeden organizm. Do tego dużo wyjazdów terenowych, zleceń i zadań (...)

 zgryzy bobrów nad Odrą


Rozważania wokół cytatu (01/2023): "Otwierają się nam oczy z chwilą, gdy poczuwamy się względem przyrody do obowiązków. Ochrona przyrody nie tylko uszlachetnia oblicze Ziemi, ona uszlachetnia człowieka".

cytat 2023 01 "Otwierają się nam oczy z chwilą, gdy poczuwamy się względem przyrody do obowiązków. Ochrona przyrody nie tylko uszlachetnia oblicze Ziemi, ona uszlachetnia człowieka". JG Pawlikowski

Odsłony: 103