Z Rybkami o rybach
Dzisiejszy ranek zaczął się nowym tematem, a mianowicie o rybach. Z grupą Rybek (stąd inspiracja do omówienia ryb!) oglądnęliśmy skamieniałe odciski fragmentów ryb, powiedzieliśmy sobie, czym jest pęcherz pławny, zastanowiliśmy się nad tym, czy ryba może utonąć oraz czy ryby używają jedynie skrzeli jako narządu oddechowego.
Poruszyliśmy też bardzo ważną kwestię, jaką jest przeławianie i niszczenie raf koralowych, zaśmiecanie rzek, jezior, mórz i oceanów, a przy tym opowiedzieliśmy sobie liczne ciekawostki ze świata ryb (np. o posiadaniu przez nie kręgosłupa, zupełnie jak u nas ;) ).
Jak zawsze z Rybkami było przyjemnie i owocnie :D Na zakończenie Rybki narysowały ogromną rafę koralową z typowymi rafowymi rybkami (w gratisie trafiły się nawet ośmiornice).

Rewitalizacja po zielonogórsku
|
Rok temu padł piękny buk, jedna z pierwszych, spektakularnych ofiar tzw. Lex-Szyszko w Zielonej Górze (kliknij i zobacz). Dziś, raptem kilkadziesiąt metrów dalej, spotkał mnie ponownie przykry widok. Ale zanim... Niedawno, w ramach tzw. rewitalizacji otoczenia Palmiarni, z Parkiem Winnym na czele, padły kolejne drzewa, tym razem w okolicy Pomnika Żołnierzy Wyklętych. O ile można było wcześniej dyskutować nad kwestiami doświetlenia uprawy winogrona (choć i to daleko idąca sugestia), to dziś naprawdę wszelka miara się przebrała. Kolejne drzewa padają, wszystko pod nierozumianym prawidłowo przez władze Zielonej Góry hasła, idei i natury prawnej działań określanych jako rewitalizacja. Dość powiedzieć, że w ramach Lex-Szyszko, również obok, wycięto wspaniały okaz cisa pospolitego... Jakie działania na rzecz rekompensacji przewiduje Miasto? Dlaczego bezkrytycznie usuwane są poniemieckie nasadzenia, które rzeczywiście dopiero dziś cieszą oko? Mój ultra pesymizm, aktywowany w takich chwilach, mówi mi, że to już nigdy nie wróci. Ta zieleń, drzewa i ich korony dające wiele dobrego (kliknij i sprawdź).
|
![]() |
![]() |
![]() |
Szykując się do nowych zajęć
Szykuję się do nowego tematu - ciii, tajemnica ;)
I to są te chwile, gdy człowiek się stara i nie wychodzi :D
Głowomłot ;)
Ilustracja wzorcowa z książki (bardzo fajna w sumie) - "Rekiny. I inne drapieżniki i głębin. Świat podwodnych zabójców" (2008, Fortey J., International Masters Publishers AB).
Pełna wrażeń wizyta w Mierkowie
Siódmy dzień lutego 2018 zaczął się od wyjazu o godzinie 6:30 w południowym kierunku, a konkretnie w okolice Lubska, do miejscowości Mierków. W Mierkowie od kilku lat działa Niepubliczna Szkoła Podstawowa oraz Niepubliczne Przedszkole - budynek mieszczący obie placówki był moim celem. Przygotowany na pięć grup, godzina 8 start. W zasadzie bez większych przerw, grupa za grupą, rozmawialiśmy o owadach, robakach i robalach. Dzieci i młodzież miała możliwość obejrzenia żywych owadów, kilku gatunków karaczanów, straszyków oraz samca tzw. "szarańczy patyczakowatej" (Pseudoproscopia latirostris - kliknij i zobacz!). W młodszej grupie trzy dziewczynki postanowiły same z siebie, że pozwolą chodzić patyczakowi po twarzy. To było akurat zaskakujące dość, pozytywnie :)
Pradawne styropiany
Jak mijają Wam wieczory? Mi bardzo różnorodnie. W zasadzie wieczorem zabieram się za zaległości i zaległości, które można uznać za sprawy bieżące (tak sobie to tłumaczę...).
Dziś np. przysiadłem wreszcie i porozpinałem trochę martwych owadów oraz wydrukowałem wreszcie etykiety do suszących się bezkręgowców. Część połamańców należało też pokleić... W najbliższym czasie okazy powędrują do pudeł lub gablot entomologicznych, część zostanie wykorzystana w celach edukacyjnych - będzie prezentowana podczas lekcji przyrodniczych.
Po co tworzyć zbiory? Zapewne po to, aby nasycić swój głód chęci poznania te różnorodności form organizmów żywych (dotyczy to również zielników itd.). Zbiory, gdy są poprawnie opisane oczywiście, niosą za sobą potężną wartość naukową. Stanowią źródło materiału do badań genetycznych, analiz anatomicznych i morfologicznych, a nawet ekologicznych i faunistycznych (i innych). Chęć zbierania wymusza zazwyczaj chęć poznania tego, co zbieramy, tzn. chęć określenia pozycji systematycznej, znalezieniu informacji o danym zwierzęciu czy roślinie, daje też bardzo cenne doświadczenie - przyrodnik opatrzony z gatunkiem, przedstawicielem danej rodziny czy rodzaju lepiej sobie poradzi w terenie. Choćby jako przewodnik, fotograf czy po prostu miłośnik przyrody, wiedzący, z czym ma do czynienia.
Styropiany zdradzają, że są używane nie od dziś. Widać to po licznych plamach na pierwotnie czystej bieli oraz dziurach po szpilkach krawieckich (szczególnie używanych na początku, lata temu wstecz) i entomologicznych. Ciekawe, kiedy je wymienię na nowy model ;)







