Znowu o Tajwanie - bezkręgowce
Uff, znowu udało się wygospodarować trochę czasu - w zakładce Przyroda zagraniczna pojawił się wpis z galerią zdjęć bezkręgowców (z wyłączeniem motyli - tekst o nich pojawił się wcześniej). Zapraszam do zapoznania się z materiałem :)
Kliknij zdjęcie z motylem, aby przenieść się do artykułu o motylach lub z pluskwiakiem Cantao ocellatus.
C. ocellatus (Thunberg, 1784), spory i ładnie ubarwiony gatunek pluskwiaka różnoskrzydłego, uważanego w Azji południowo-wschodniej za szkodnika upraw. Rysunek na ciele może nieco różnić się między osobnikami, plamy mogą się zlewać mniej lub bardziej, podobnie ubarwienie może być zmienne - od beżu po pomarańcz.
Owady, nie robaki!
"Owad, nie robak" - takie zajęcia dziś przeprowadziłem w zielonogórskim przedszkolu. Dzieci poznały kilka gatunków karaczanów i straszyków, bardzo chętnie brały na ręce owady, pozwalały im na swobodne wędrówki po skórze i bacznie obserwowały ich cechy wyglądu =) Przede wszystkim jednak dowiedziały się, że owady to nie robaki i jak odróżnić owady od innych zwierząt ;)
Na zdjęciach poniżej dorosła i wyrośnięta samica patyczaka czerwonoskrzydłego (Phaenopharos khaoyaiensis), spotykany w naturze w Parku Narodowym Khau Yai w Tajlandii :)


Grzebiuszka z ogródka
Jeżeli miałoby spotkać mnie znowu coś, co utwierdza mnie w słuszności decyzji o wyprowadzce z Zielonej Góry (nie tak daleko znowu), to niespodzianka przy sadzeniu mieczyków (Gladiolus spp.). Przy sadzeniu ok. dziesiątej cebuli jak zwykle zadłubałem palcem w ziemi i coś mi nagle wyskoczyło. Mały, krępy płaz bezogonowy, na pierwszy rzut oka mogący przypominać ropuchę. Już po chwili jednak okazało się, że to grzebiuszka ziemna (Pelobates fuscus)!
Płaz ten aktywny jest nocą (ewentualnie całą dobę, gdy dochodzi do godów wiosną), za dnia zaś zagrzebuje się w charakterystyczny sposób w podłożu. Czyni to tylnymi łapkami i jakby wiercąc ciałem wstecz ;) Super spotkanie. Kilka zdjęć potem grzebiuszka powróciła na swe miejsce, już tam dość nasadziłem, więc nie będzie niepokojona ;) A nawiasem mówiąc, grzebiuszka w Polsce jest pod ścisłą ochroną gatunkową!
Teraz tylko pozostaje jeden problem. Muszę bezpieczniej kopać ;)


1000 drzew na minutę - 2018
14 kwietnia 2018 roku po raz kolejny Lasy Państwowe zorganizowały akcję "1000 na minutę", czyli zaproszono wszystkich chętnych do wspólnego sadznia lasu.
Akcja łącząca wielu ludzi o różnych poglądach, ale wspólnych, jeśli idzie o potrzebę sadzenia lasów. W Zielonej Górze sadzenie odbyło się za Chynowem i rozpoczęło się o godzinie 9, zakończyło zaś o 13. Wraz z synem pojechaliśmy więc pod siedzibę Polskiego Związku Łowieckiego w Zielonej Górze, aby tuż za nią wziąć udział w akcji. Posadziliśmy 50 sadzonek sosny pospolitej, ale byli i tacy, którzy sadzili szlachetne dęby (nie żeby sosna była nieszlachetna, wszak to królowa Zielonej Góry!).
W przypadku Zielonej Góry akcję zorganizowało przede wszystkim Nadleśnictwo Przytok, zapewniło przeorane już powierzchnie, szpadle, sadzonki i samych leśników, pod któych opieką odbyła się akcja.
I jeden mankament, o którym napiszę, też się znalazł. Otóż, wybrałem się z synem na akcję sadzenia lasu i jak raczej każdy, oczekiwałem miłej atmosfery, pozbawionej politycznych i nie tylko przepychanek. Niestety wielu myśliwych i sympatyków łowiectwa nie do końca spełniło te oczekiwania. Przy siedzibie PZŁ grupa ludzi zakładała zielonej koszulki z logo PZŁ i napisałem brzmiącym jakoś tak: "będę myśliwym i się tego nie wstydzę". Nie czas i miejsce, aby dyskutować o łowiectwie, które jest rzeczywiście nieunikonione, acz nie w modelu polskim, który zaczął się ostatnio wreszcie zmieniać. Wracając. Poszedłem na sadzenie lasu. Nie manifestację światopoglądową. Żadna przyjemność dla kogokolwiek, szczególnie zagorzałych przeciwników łowiectwa, aby sadzić las obok kogoś, kto dość dobitnie manifestuje np. sprzeczne poglądy. Równie dobrze mogliby pojawić się zwolennicy aborcji, pro-life, stawiający tęczę i palący tęczę. Ale czy to o to chodzi? Zdecydowanie nie... Tak samo wypadało np. posprzątać z poletek licznie leżące łuski po strzałach oddanych z broni myśliwskiej. I tu nie chodzi już o spory ideologiczne, a o zwykły porządek w lesie. Sprząta ten, który brudzi.
Niemniej miło było spotkać znajomego i dołożyć kolejną cegiełkę do edukacji przyrodniczej dziecka, szczególnie spędzając razem czas.

Uff, plan na dziś...
Plan na dziś? CIS (Centrum Integracji Społecznej) - teoria zawodu, czyli trochę ogrodniczych i nie tylko dla osób biorących udział w programie poświęconym przeciwdziałaniu wykluczeniu społecznemu. Potem Miejskie Przedszkole nr 6 i pogadanka o płazach i gadach. Potem dom opieki Wigor i krótko o przyrodzie Tajwanu, czyli trochę wrażeń dla seniorów. Następnie Ogród Botaniczny Uniwersytetu Zielonogórskiego i wycieczka z ustaloną wcześniej grupa szkolną. A potem... misz masz... czyli walka o uregulowanie zaległości
:/
Konsekwencja działalności na kilku płaszczyznach
;)




