Edukacja klimatyczna? Elementy edukacji o klimacie w różnych przedmiotach? Mówienie o klimacie i rozumienie tego, co dzieje się wokół nas? Czy to potrzebne? Ano, potrzebne.
To, że klimat się zmieniał zawsze, tego nie neguje nikt o minimalnym rozumieniu podstawowego zakresu wiedzy o przyrodzie. To, że zmiany klimatu prowadzą do totalnych zmian w przyrodzie - bioróżnorodności, to również fakt. Jak również to, że jest masa czynników wpływających na zjawiska klimatyczne - od aktywności Słońca, ruchów mas powietrza i ich interakcji, poprzez erupcje wulkanów, zawieszony pył w atmosferze, zmiany udziału % poszczególnych gazów w atmosferze, po działalność organizmów żywych.
Wśród tych ostatnich warto wspomnieć efekt azolli (wodna paproć o ogromnym tempie wzrostu, prowadząca do sekwestracji - zatrzymania - węgla, co w dużej mierze wpłynęło na oziębienie klimatu ok. 49 mln lat temu, a przynajmniej to mocna hipoteza), jak i współcześnie człowieka. Myślę, że nie trzeba wytłuszczać wielkiej różnicy między paprocią a wysoce sprawną intelektualnie małpą człekokształtną.
Człowiek wykazuje się poznawczością, badawczością i odkrywczością. A wyniki tychże zapisuje, weryfikuje i publikuje. W ten dość prosty (może nawet prostacki) sposób skracam esencję nauki. Nie pseudonauki, patonauki i nauki życzeniowej, odcinającej niewygodne dane.
Skoro tak, skoro jednocześnie widać jak na dłoni, dokąd zaprowadzają nas różne ścieżki naszych decyzji, to zdecydowanie cennym byłoby zapiąć pasy i działać realnie. Nie da się jednak tego zrobić w skromnym gronie wobec potrzeb społecznych i cywilizacyjnych. Walka o klimat to walka o dalszy byt ludzkości na równi z innymi obszarami toczonych walk, rzeknę w strefie czysto humanistycznej.
Czy zagadnienia klimatyczne przeplatają się zatem ze światem pojęciowo czysto humanistycznym? Jasne. Depresja klimatyczna, etyka efektów zmian klimatu, konsekwencje ekonomiczne zmian klimatu... Można wymienić sporo takich obszarów.
Sam jako nauczyciel oświatowy i akademicki oraz edukator od lat mierzę się z rażącą niewiedzą w zakresie podstawowych, bo życiowych, treści opartych o chemię i fizykę, biologię i geografię. Jak dalej zatem tworzyć płaszczyzny do dialogu szkolnego i społecznego, skoro świat wokół nas, choć piękny (i jedyny), wymaga wielokontekstowego postrzegania?
Stąd cieszy, że dotychczasowe działania Zespołu ds. Edukacji Klimatycznej przy Ministerstwo Edukacji Narodowej położyły liczne naciski na wprowadzanie zagadnień klimatycznych na różnych szczeblach i poziomach edukacji. Jako biologa bardzo satysfakcjonuje mnie jednocześnie, że uwypukla się pogłębiającą się potrzebę "wyjścia na zewnątrz", pewnego skonfrontowania się ze światem realnym, nie zaś cyfrowym. Cieszy niezmiernie wielokrotnie odmieniany termin "bioróżnorodność".
Klimat to z przyrodniczego punktu widzenia pewien kontekst, niezwykle istotny dla zachowania przyrodniczego stanu rzeczy. Równocześnie przyroda opiera się na dynamice, na zmianach. Kilkukrotnie w dziejach geologicznych Ziemi doszło do dramatycznego świadectwa konsekwencji gwałtownych zmian klimatu. Nielicznym udało się to przetrwać i owszem, tym właśnie nalezy dać dosłownie wylosowany medal zwycięzcy weterana doboru naturalnego. To z tych zdziesiątkowanych grup ewoluowało dalsze życie naszej planety. A co, gdyby jednak się to nie udało? Może to daleko idące pytanie, ale jednak. Co by było, gdyby? Nic i dosłownie nic. Jasne.
Czy stać nas na rzetelną dyskusję o konsekwencjach zmian klimatu? Zmian odpowiedzialnych niezliczone razy za migracje zwierząt - w powtarzalnych cyklach oraz wymuszonych w dziejach geologicznych? Dotyczy to oczywiście także linii ludzkiej. Czy umiemy jeszcze zrozumieć, jak bardzo nam przydatna jest MĄDRA transformacja energetyczna i klimatyczna. Mądra, czyli oparta na wiedzy, nie przekonaniach. I mądra, czyli oparta na akceptacji społecznej i właściwie dostosowanych narzędziach prawno-ekonomicznie-społecznych. Aby dyskutować, trzeba mieć bazę do dyskusji, a zatem argumenty. A te rodzą się z doświadczeń własnych i na polu wyników badań naukowych.
Potrzeba tu świadomości, akceptacji i zrozumienia. Jednocześnie potrzeba dobrych przykładów, realnych rozwiązań i przede wszystkich skutecznych. Tzn. takich, które w sposób namacalny DOWODZĄ słuszności zmian. Narzucanie na ogół budzi opór społeczny, czemu ciężko się dziwić. Nikt nie lubi stawać pod naporem i widmem kar. Dla mnie, w mej opinii, to stawia przed wielkim wyzwaniem i testem zagadnienia takie jak:
- odpowiedzialność społeczna (a w tym polityków i tu bez podziałów, sympatii i antypatii, ale również nauczycieli, naukowców, samorządowców, przedsiębiorców i każdego człowieka wszelkiej profesji),
- jedność społeczna (czujemy na równi nie tylko obciążenia, ale i na równi czujemy wzajemną pomoc i życzliwość; tu niestety widać współcześnie podział okrutny między ugrupowaniami zbudowanymi na odmiennych poglądach, jak i potrzebach, dążeniach i etyce własnej).
Stąd uważam za dużą odpowiedzialność i obietnicę pewnej sprawczości podjęcie się współpracy w obrębie poszerzonego składu Zespołu ds. Edukacji Klimatycznej przy MEN.
---
Zdjęcie z I posiedzenia (14.01.2026) ZEK w siedzibie MEN z p. Pauliną Piechną-Więckiewicz, Podsekretarz Stanu.
Autor fot. p. Konrad Trześniak z Departamentu Komunikacji MEN.
Inne treści: