Te uśmiechy mówią wszystko! Dziecko, które pozwala owadom chodzić po rękach, a nawet czasem dalej, a do tego uśmiecha się szeroko to cudowny widok. To dokładnie największy wymiar satysfakcji, który stale daje siłę, aby nadal to robić.

Owady to nadal zwierzęta o przerysowanej opinii wrednych, szkodliwych i strasznych bestii. Są to jednak postawy i lęki wykreowane społecznie. Dziecko rodzi się bez tego lęku, a nabywa go lub też nie. Jak tłumaczyć mamy, my przyrodnicy, społeczeństwu potrzebę ochrony gatunków i siedlisk, skoro współcześnie pokutuje tak ogromne oderwanie od przyrody? Aby efektywnie chronić bioróżnorodność musimy pracować pokoleniowo, pokazywać i uczyć od najmłodszych lat złożoność i bogactwo świata przyrody. I wcale rezultatem nie musi być wielka miłość do owadów czy drzew. Co innego tyczy się zrozumienia naszej relacji ze światem przyrody i roli człowieka w jego kształtowaniu.
Zajęcia takie jak dzisiejsze to ogromny krok w:
- przełamaniu obaw,
- pracy nad swoimi lękami,
- stawianiu czoła wyzwaniom,
- poszerzaniu zainteresowań,
- wyzwolenia pozytywnych emocji do przyrody
- oraz kształtowaniu postaw.
Uważam, że to kluczowe dla procesu nauczania i procesu dojrzewania społeczeństwa - odpowiedzialnego i świadomego potrzeby ochrony bioróżnorodności.
Tak było dziś!
Inne treści: