Witryna i podstrony lub jej komponenty mogą zbierać Twoje dane pod postacią ciasteczek (Cookies). Poruszanie się po witrynie oznacza Twoją pełną akceptację ich zbieranie.

baner fb warsztaty

Kadry przyrody #1 (2016)

Kategoria: Kadry przyrody #1 (2016)
Opublikowano: niedziela, 28, październik 2018
Sebastian

Kadry przyrody to krótki cykl, który rozpoczął się w 2016 roku. Pokazuje pokrótce ciekawotski przyrodnicze i problemy środowiskowe. Być może te krótkie filmy będą dla kogoś inspiracją do poszukiwań i zgłębiania wiedzy o otaczającym nas świecie.

W 2016 roku zostało opublikowanych 10 filmów w cyklu plus materiał o wycinanym jeżynarium jako niezbyt optymistyczne zwieńczenie 2016 roku. Poniżej tytuły i linki do kanału na platformie YouTube. Filmy możesz obejrzeć również przeglądając poszczególne sekcje niniejszej podstrony.

01/2016 - "Miłosny czas ropuch szarych"

02/2016 - "Kwitnący zielonogórski grąd"

03/2016 - "Kopulujące wstężyki"

04/2016 - "Rezerwat Bukowa Góra"

05/2016 - "Miłosne zmagania modliszek"

06/2016 - "Lepy vs. szrotówek"

07/2016 - "Troskliwe mamy"

08/2016 - "Latający krwiopijcy"

09/2016 - "Dzień pszczół"

10/2016 - "Bukowa Góra i okolice"

"Tak się kończy jeżynarium"


01/2016 - "Miłosny czas ropuch szarych"

31 III 2016 Park Poetów, Zielona Góra. Ropuchy szare (Bufo bufo) podczas gorączki miłosnej. Wczesna wiosna to czas, gdy ropuchy masowo migrują do zbiorników wodnych, by odbywać gody. Samce wspinają się na samice i kurczowo się ich trzymają w uścisku zwanym ampleksusem. Inne samce starają się często strącić rywala lub obejmują go zamiast samicy, co może prowadzić do podtopienia samicy. Ponieważ samce nie posiadają rezonatorów, dźwięki które wydają nie są doniosłe. Niemniej przy dużej liczbie samców "kumkanie" jest wyraźne i dobrze słyszalne.


02/2016 - "Kwitnący zielonogórski grąd"

31 III 2016 Park Poetów, Zielona Góra. Park Poetów to dla Zielonej Góry dość unikalne miejsce, gdyż ma charakter grądowy. Wobec sośnin otaczających i wypełniających miejscowo Zieloną Górę, niniejszy park dostarcza nieco innych wrażeń przyrodniczych. Jak na wczesną wiosnę przystało zawilce gajowe (Anemone nemorosa), złocie żółte (Gagea lutea) kwitną lub rozpoczynają kwitnienie. Co jednak najciekawsze to łuskiewniki różowe (Lathraea squamaria), pasożytnicze rośliny kwitnące teraz, a zapylane między innymi przez trzmiele. Łuskiewniki żyją pod postacią podziemnych, łuskowatych kłączy w pobliżu roślin żywicielskich (różne gatunki drzew).


03/2016 - "Kopulujące wstężyki"

31 III 2016 Park Poetów, Zielona Góra. Na wystającym korzeniu drzewa widać ścieżkę ze śluzu. Na jej końcu dwa wstężyki (chyba gajowe - Cepaea nemoralis) oddają się wzajemnej wymianie nasienia (wstężyki to obojnaki) - zaiste równouprawnienie.


04/2016 - "Rezerwat Bukowa Góra"

2 IV 2016, Bobrowniki (Gmina Otyń), Rezerwat "Bukowa Góra" Rezerwat "Bukowa Góra" to fantastyczne miejsce do wypoczynku i eksploracji przyrodniczych. Wzniesienie położone przy Odrze porośnięte jest lasem bukowym oraz sosnowym, przy domieszce rozmaitych gatunków drzew liściastych i iglastych. Z początkiem kwietnia rzucają się w oczy kwitnące runo i budzące się do życia bezkręgowce. Bogactwo siedlisk i zbiorowisk zapewnia ciekawą i wysoką bioróżnorodność tego miejsca. Spacerując po rezerwacie można natknąć się na sosny porażone jemiołą. Jemioła pospolita rozpierzchła (V. album ssp. austriacum) to podgatunek rzadszy od jemioły pospolitej typowej (V. album ssp. album), występujący na drzewach szpilkowych, głównie sośnie. Dość powiedzieć, że Zielona Góra i okolice to "pustynia jemiołowa", stąd widok ten mnie ucieszył. Choć trochę to brutalne stwierdzenie wobec porażonych sosen, gdyż jemioły to rośliny pasożytnicze.


05/2016 - "Miłosne zmagania modliszek"

Sezon rozrodczy wśród moich modliszek gwinejskich uważam za otwarty. Młody samiec długo nie wiedział, co począć w tak intymnej sytuacji, jak kontakt sam na sam z samicą, ale koniec końców udało się zapanować instynktom, które pchnęły młodzieńca ku kopulacji.

--- The mating season 2016 among my mantids has been opened. The young male did not know what to do with his desires but after an hour he let the instincts to guide him and he successfully mated with an adorable girl.


06/2016 - "Lepy vs. szrotówek"

W Zielonej Górze po raz kolejny oklejono kasztanowce (znaczną część, ale nie wszystkie) żółtymi lepami mającymi ograniczyć szkody powodowane przez drobnego motyla, jakim jest szrotówek kasztanowcowiaczek. Larwy motyla żerują w liściu, tworząc miny (minują liść). Dość powiedzieć, że lepy mają znikomą skuteczność, przy tym bardzo negatywnie oddziałują na inne bezkręgowce, niczemu winne. Liczne owady i pajęczaki przylepiają się i dokonują żywota. Jedyna słuszna metoda walki ze szrotówkiem to grabienie i wywóz liści. Przekompostowane przydadzą się jeszcze, zaś zimujące szrotówki zginą. Zabawne, że przykładowo aleja kasztanowców białych przy Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Zielonogórskiego razi żółcią lepów, zaś liście nie zostały uprzątnięte i wywiezione. Dodajmy, że na tę chwilę (kwiecień) udział szrotówka wśród ofiar lepów jest znikomy lub ŻADEN. Na zakończenie - jeszcze zabawniejsze, czy smutniejsze jest zaopatrzenie w lep kasztana jadalnego (nawiasem pomnikowego) na Osiedlu Przyjazni. Lep wisi raczej nie od tego roku i dość powiedzieć, iż szrotówki nie atakują kasztany (rodzaj Castanea), a kasztanowce, szczególnie białe.


07/2016 - "Troskliwe mamy"

26.06.2016 Wszystkiego najlepszego wszystkim mamom! Z tej okazji publikuję krótki film o troskliwych mamach. Scena 1. Samica swędosza (Anoplius sp.) wywleka pająka z ukrycia, następnie go paraliżuje. Nadal żywy, choć niezdolny do poruszania się pająk stanie się pożywieniem dla larwy swędosza. Ta będzie go zjadać żywcem w norce, do której matka umieści pająka i jajo. Scena 2. Samica szczerkliny (kuzynka swędosza), przypuszczalnie piaskowej (Ammophila sabulosa) zakopuje norkę z ofiarą. Scena 3. Samica karaczana zielonego (Panchlora nivea) wydaje na świat młode. Karaczany zielone, podobnie jak wiele innych gatunków karaczanów, są jajożyworodne, co oznacza, że ooteka inkubuje się w ciele matki. Po tym okresie młode opuszczają zarówno osłony jajowe, jak i ciało matki. Scena 4. Samica modliszki gwinejskiej (Sphodromantis gastrica) składa jaja w piankowym kokonie, zwanym ooteką.


08/2016 - "Latający krwiopijcy"

Samice komarów i strzyżaków potrzebują krwi, by móc wydać na świat młode. Krew jest wspaniałym posiłkiem, bogatym we wszystko, czego potrzeba do prawidłowego rozwoju młodych. Strzyżak sarni jest o tyle ciekawy (i chyba bardziej upierdliwy zarazem), że samica przetrzymuje jedną larwę w sobie, odżywiając ją miesiącami. Gdy dochodzi do "porodu" larwa jest praktycznie gotowa do przepoczwarczenia, co czyni na żywicielu lub na dnie lasu.


09/2016 - "Dzień pszczół"

8 sierpnia zwracamy szczególną uwagę na zapylaczy i pracę, jaką wykonują w środowisku naturalnym. Największą rolę odgrywają pszczołowate, których najbardziej rozpoznawalnymi reprezentantami są pszczoła miodna i ogólnie pojęte trzmiele. Oczywiście znacznie więcej błonkówek uczestniczy w zapylaniu kwiatów rozmaitych roślin - od mrówek i os po pszczolinki. Ale błonkówki to nie jedyne owady zapylające. Chrząszcze, muchówki i motyle odgrywają często też ważną rolę w zachodzącym od milionów lat targu: pyłek/nektar za zapylenie. Co więcej, nawet ślimaki, czy takie kręgowce jak gryzonie, nietoperze i ptaki zapylają wybrane gatunki roślin. Zapylenie zaś jest niezbędne do wydania nasion z zarodkiem, który da w przyszłości nową roślinę. Zatem chroniąc zapylaczy, chronimy bioróżnorodność i odwrotnie, tym bardziej, że dzięki człowiekowi wiele zapylaczy stanęło na skraju wymierania, zazwyczaj lokalnego.


10/2016 - "Bukowa Góra i okolice"

Byliśmy tu wiosną, jesteśmy i jesienią - rezerwat "Bukowa Góra", najstarszy rezerwat w dawnym województwie zielonogórskim. Wzgórze porośnięte lasem bukowym, tuż obok starorzecze Odry. Wspaniałe miejsce, by pogadać np. o martwym drewnie, czy galasach występujących na liściach buków. A do tego pomnikowy dąb i buk za rezerwatem. We were here in spring and we are back in autumn - the nature reserve "Bukowa Góra".

The oldest nature reserve in former zielonogórskie voivodeship. A hill overgrown with a beech forest, located next to the Odra river oxbow. A wonderful place, ideal to talk about dead wood and plant galls growing on the common beech leaves. In addition let me show you monumental oak and beech next to the reserve.


"Tak się kończy jeżynarium"

Zapewne każdy hodowca straszyków ma swoje jakieś "jeżynarium". Czyli miejsce, do którego idzie ścinać pędy jeżyn, by nakarmić swe owady. Moje jeżynarium właśnie się kończy definitywnie. Gdy nadejdzie wiosna, a dalej lato itd. zastanę smutny widok rozrytej lub wyrównanej ziemi, totalnie nieporośniętej. Moje jeżynarium - miejsce oddalone ok. 10 minut pieszo od domu, do którego zacząłem przychodzić ok. 13 lat temu. Miejsce tętniące zielenią, stare pędy jeżyn, suche już od lat, były stopniowo, rok po roku pokrywane nowymi pędami, gęsto zasłaniając wnętrza plątaniny pędów. Wśród nich rosła przyzwoitych rozmiarów jabłoń, która w tym roku wydała swe ostatnie jabłka. Tuż obok bogato kwitły wiciokrzewy i powoje, zwabiając rozmaite owady. Do jeżyn, zimą szczególnie, przychodziły sarny chcąc posilić się zimozielonymi liśćmi. Starałem się nie konkurować o nie, stąd z reguły ścinałem te wyżej rosnące. Wygląda na to, że moje jeżynarium przekształca się w działkę budowlaną. Stąd żywota dokonała znaczna część jeżyn, jabłoń, młody dąb, a nawet czereśnia, która miała pecha rosnąć tam, gdzie AKURAT musiała przebiegać droga dojazdowa do powstającego powoli od paru lat skupiska domków. Rozumiem, że człowiek dominuje. Chcemy mieć "swój kawałek podłogi". I choć to boli (podwójnie, bo mam sentyment do miejsca), to nie rozumiem naszej lokalnej, zielonogórskiej polityki, jakby nakazującej anihilację życia wszelakiego, by TU mógł zamieszkać, tudzież pracować człowiek. Czy ta piękna, stara jabłoń musiała zostać ścięta, naprawdę? Ochrona środowiska, przyrody i krajobrazu - te hasła nie istnieją w rozumieniu ich brzmienia w XXI wieku w Zielonej Górze. Zastanawiając się nad przyszłością tego miejsca, widzę zaoraną murawę (można rzec) kserotermiczną, porastającą spontanicznym odnowieniem sosny, masę skłębionych domków na małych obszarze i zapewne walkę w przyszłości o ten kawałek zieleni, który im obok zostanie. Choć kto wie, może wcale nie zostanie? Z analizy miejsca, lokalnie, zastanawiam się, czy rzeczywiście była konieczność prowadzenia takiej destrukcji akurat w tym miejscu? Kręcąc, jakże wizjonersko, w sierpniu zachodzące zmiany, zauważam, że miejsce znajduje się ok. 2 minut pieszo od szkoły, co czyni(ło) jeżynarium świetnym miejscem do nauki wszelakiej przyrody. Znając życie, nie służyło temu. Fajnie, gdybym się mylił.