Witryna i podstrony lub jej komponenty mogą zbierać Twoje dane pod postacią ciasteczek (Cookies). Poruszanie się po witrynie oznacza Twoją pełną akceptację ich zbieranie.

baner fb warsztaty

Powiew egzotyki i gąsienic

Kategoria: Żywa Edukacja - Blog
Opublikowano: piątek, 11, sierpień 2017
Sebastian

Dwa dni temu z rana otrzymałem przesyłkę. W kartoniku znalazły się same wspaniałości - gąsienice w różnych stadiach i jajeczka trzech gatunków: największa pawica, a zarazem motyl o najznamienitszym rozstawie skrzydeł - Attacus atlas, ponadto fantastyczne rusałki Morpho cf. peleides (dorosłe motyle mają metaliczno niebieski wierzch skrzydeł) oraz popularne w motylarniach Caligo cf. memnon ("ćmy sowie" jak to anglojęzyczni zwykli mawiać - z uwagi na oczo-podobne plamy na spodzie skrzydeł).

Przyjrzyjcie się tym zjawiskowym gąsienicom. A. atlas jak na pawicę przystało posiada masywne gąsienice, zaopatrzone w okazałe wyrostki, młode Caligo wyglądają jak smoki, zaś Morpho choć ustępują wspaniałością dorosłym, to nie można im odmówić niezwykle ciekawego ubarwienia.

Ostatnio dodałem zdjęcia gąsienic naszego rodzimego zawisaka - zmrocznika gładysza, ale w rzadszej formie barwnej, bo zielonej (a nie brązowej) [kliknij]. Mówiąc o motylach należy pamiętać, że nawet te tzw. chwasty mogą być i są niesamowicie pożyteczne i kluczowe dla rozwoju licznych organizmów. A wracając do egzotycznych nowinek - oby gąsienice rosły i przepoczwarczyły się bez kłopotów ;)

Nie sposób tym samym nie podziękować, nie wspomnieć i nie polecić nadmorskiej motylarni - MOTYLARNIA PO LARATNIĄ MORSKĄ w Niechorzu (strona www, profil Facebook).

View the embedded image gallery online at:
http://zywaedukacja.com.pl/pl/blog1517?start=30#sigFreeIda28b3b4557

Gładyszkowo

Kategoria: Żywa Edukacja - Blog
Opublikowano: wtorek, 08, sierpień 2017
Sebastian

Ponieważ pracuję w Ogrodzie Botanicznym w Zielonej Górze i mam swój udział w opiece merytorycznej nad nim ze strony Uniwersytetu Zielonogórskiego, zdarza mi się opowiadać o Ogrodzie w różnych mediach. Ostatnio zdaje się ze trzy razy uwypuklałem rolę dzikich, niechcianych roślin w naszym Ogrodzie, jak również tych przydomowych czy działkowych.

Chwasty - określenie roślin niepożądanych, pojęcie typowo użytkowe, mające jak najbardziej swe znaczenie np. w rolnictwie. Dla biologa chwast nie istnieje. Wierzbownice mogą być i zazwyczaj są postrzegane jako chwast. Dlatego są likwidowane. Jednak, jeśli zostawić je same sobie, to może się okazać, że właśnie teraz, w sierpniu, dostrzegalni staną się fantastyczni goście - gąsienice zmrocznika gładysza (Deilephila elpenor Linnaeus, 1758). Gąsienice zazwyczaj są brązowe, wręcz czarne, niekiedy również zielone. Posiadają charakterystyczne plamy w okolicy głowy, które przy odpowiednio przybranej pozie rzeczywiście wprawić mogą napastnika w zakłopotanie typu "czy to gąsienica <pokarm>, czy to wąż <drapieżnik>?" Sam motyl zaś jest fantastycznie ubarwiony, nie wspominając już o przynależności systematycznej - rodzina zawisakowate to niezwykle interesująca rodzina motyli!

deilephila elpenor gas05

kliknij zdjęcie, by zobaczyć galerię gąsienic motyli

 

film, źródło: profil Facebook - Ogród Botaniczny Uniwersytetu Zielonogórskiego

Zaciągamy kredyt na 2017 i dłużej...

Kategoria: Żywa Edukacja - Blog
Opublikowano: środa, 02, sierpień 2017
Sebastian

Już kiedyś czytałem, że przy obecnym konsumpcjonizmie, degradacji zasobów przyrody i wzroście demograficznym konkluzja była jedna - w takiej rzeczywistości i podejściu do przyrody, planeta może znieść 2 mld ludzi, aby zaspokoić ich "potrzeby" i móc się regenerować. Jeszcze nie tak dawno temu było 5 mld ludzi na Ziemi (koniec lat 80 ub. stulecia). Na przełomie tysiącleci było już 6 mld, obecnie mamy przekroczony próg 7 mld. Różne symulacje pokazują, że do 2015 roku ma być 9-15 mld ludzi na Ziemi. Gdzie będziemy żyć, w jakich warunkach, co będziemy jeść, jakie organizmy i ekosystemy będą nam towarzyszyć? Czy zamieszkany w oceanach w nowoczesnych miastach? Powyższe pytania mają uzasadnienie w przypadku założenia czysto ekologicznego - na wzrost populacji ludzkiej wpływają różne warunki i interakcje, ale w sposób marginalny, często w konsekwencji żadne. Ale przegęszczenie i coś czysto ludzkiego: frustracja, depresja, eskalacja zachowań aspołecznych, psychoza, fobia i lęk przed jutrem w obliczu ograniczonych zasobów: pożywienie, miejsce do życia, pieniądz, spowodują, że populacja nie będzie rosła w sposób niepohamowany. Zapewne, gdy pojawi się epidemia, ograniczanie populacji w wyniku choroby zostanie zatrzymane na skutek nauki oraz nowych szczepionek i leków (aczkolwiek coraz więcej denialistów nauki i antyszczepionkowców się trafia, więc może ich udział w społeczeństwie globalnym będzie tak duży, że nauka i szczepionki zostaną zahamowane?). A zatem kryzys psychologiczny (zapewnienie dobra sobie i potomstwu) oraz gospodarczy (nie wyobrażam sobie, że nagle wszyscy zarabiają tyle pieniędzy, by pokryć swoje potrzeby) będą się pogłębiać. No to może powstanie w końcu to społeczeństwo globalne, wolne od nacjonalizmów i spaczeń ideologicznych i każdy dostanie swój talon na życie i niczym mrówka będzie utrzymywać się poprzez utrzymanie kolonii globalnej? Raczej nie wyjdzie to. Mrówki w jednym mrowisku dzielą geny i na zasadzie doboru krewniaczego są w stanie się "poświęcić" dla dobra kolonii, a w sumie i swoich genów. Ludzie nigdy nie byli i nie będą tacy, bo raz są inni genetycznie między sobą, a dwa nie leży to w ludzkiej naturze (jakkolwiek ją interpretować). Zatem kryzys rośnie wciąż. Rodzą się dzieci, rodzą się w coraz gorszych warunkach. Zachowania patologiczne w społeczeństwie rosną. Np. skłonności do kradzieży. Bogaty zarobił (lew upolował antylopę) a gdzieś po cichu biedny go okrada (hiena korzysta z sytuacji). Społecznie patologiczne zachowania. A jak by to oceniła Natura? Wszystko dobrze - grunt to przetrwać, czyli zdobyć takie własności, by móc pozwolić sobie na wydanie potomstwa i jeszcze zapewnienie mu wydanie swego potomstwa. Jeżeli "hieny" będą skuteczne i uczyć rzemiosła swe dzieci, czy będą złe? Filozoficzne pytanie, prawda? Jak daleko lubimy mieszać świat ludzkich wartości etycznych z przyrodą oraz gdzie przebiega granica tego mieszania? W rzeczywistości nigdy nie było jej, bo nie było nigdy takiej potrzeby, by była. Przyroda nie jest zła i dobra. Jest. Po prostu. Czy w dobie przegęszczenia będziemy redukować zatem wyznaczoną przez nas samych granicę dobra i zła, by uzasadniać swe przetrwanie? Podejrzewam, że tak. Chyba, że nastąpi kolejny ogólnoświatowy konflikt zbrojny, który zredukuje populację ludzką do bezpiecznego poziomu. Brak pohamowania i brak zrozumienia i brak chęci zrozumienia przyrody (a nie naszej roli jako epicentrum przyrody państwo obecni politycy) spowoduje, że konflikt będzie nieunikniony. Świat globalnie też ma swoja pojemność krytyczną, powyżej której dochodzi do radykalnych mechanizmów konkurencji. Poza tym, obecne zmiany klimatyczne o charakterze naturalnym, ale wzmacniane wielokrotnie dzięki człowiekowi, mogą dać substytut wojny globalnej. Wojnę można zawiesić, wywiesić białe flagi, poddać się, ulec, wygrać, przegrać. A jak jest z żywiołami? Klęskami? Kto padnie na klęczki przed 50 metrową falą i będzie się modlił o zatrzymanie w dobrej wierze, że się zatrzyma? Kto pójdzie pogodzić się z płomykami ognia podczas pożaru lasu i pobliskiego miasta? Kto legnie na ziemię i powie "poddaję się" podczas trzęsienia ziemia walącego metropolie? Kto przytuli trąbę powietrzną, by załagodzić jej "gniew"? W takich chwilach szczególnie będziemy się zasłaniać ideologiami, wierzeniami, przekonaniami, daleko oddalając winę od naszych bezpośrednich czynów na Ziemi. Będziemy tłumaczyć to przypowieściami o końcu świata, Ragnaroku itd. Kto wtedy spojrzy wstecz, może 50 lat, może 500, może 5000 lat i powie "ale ci moi dziadkowie zawalili sprawę....".


Ponoć od dziś żyjemy na kredyt w roku 2017. Ponoć dziś zużyliśmy zasoby przeznaczone do zużycia do końca grudnia. Ponoć dług zaciągamy coraz szybciej. Ponoć w 2020 roku będą potrzebne statystycznie dwie planety, by pokryć nasze "potrzeby". I w sumie... ufam tym szacunkom.

WWF - kredyt 2017

Źródło: WWF, kliknij obraz, by przenieść się na stronę WWF z artykułem

Włochaty strach

Kategoria: Żywa Edukacja - Blog
Opublikowano: niedziela, 06, sierpień 2017
Sebastian

Podczas zajęć z żywymi bezkręgowcami praktycznie zawsze dotykamy zagadnień strachu i fobii przed zwierzętami. Czy strach jest dobry i potrzebny? O tym też kilka razy już pisałem - oczywiście, że tak. A lęk i fobia? Absolutnie nie. Tak daleko idące reakcje "obronne" w rzeczywistości bardziej szkodzą niż pomagają, gdyż irracjonalne zachowania zasłaniają nam zdolność trzeźwej analizy sytuacji, oceny zagrożenia i uniknięcia realnej szkody, bólu czy uszczerbku ba zdrowiu. Choć osobiście gdzieś mnie to boli, to rozumiem, że można nie lubić, nie cenić np. owadów. Ale wykazywać patologiczny strach jest totalnie niewskazane. Strach związany jest  z niewiedzą bardzo często, boimy się zatem tego, czego nie znamy. Skoro czegoś się boimy, jesteśmy skłonni się bronić. Nawet gdy jest to urojony przeciwnik. Dlatego też wiele owadów, pająków i nie tylko kończy swój żywot bez sensu pod klapkiem, gazetą itd. A może warto się przyjrzeć? Odrzucić na bok niewiadomego pochodzenia strach i obrzydzenie, które dostajemy zazwyczaj w spadku po rodzicach i najbliższym otoczeniu. Przeanalizować swój stosunek do przyrody, w tym do zwierząt. Ilu ludzi likwidujących masowo bezkręgowce wchodzące do domu przyjrzało się choćby chwilę swej ofierze? Ilu policzyło odnóża, zastanowiła się nad ubarwieniem ciała, układem oczu na głowie? Ilu zwróciło uwagę na budowę czułków i sposób poruszania nimi? Ilu zachwyciło się nad precyzyjnym składaniem i rozkładaniem błoniastych skrzydeł biedronki, które jak automat wynurzają się spod twardych pokryw? Ilu zobaczyło w pająku coś więcej niż kadłubek z odnóżami żądnymi naszej zagłady? Jeszcze nikt nie odpowiedział mi sensownie na pytanie "dlaczego chomiczek jest w porządku, a pająk jest ble", zaraz po właśnie takich reakcjach na (żywego) pająka. Historia życia na Ziemi wydała liczne tomy, każdy z nich zawiera swoją historię, niemniej te tomy tworzą spójną całość, ich wątki i bohaterowie przeplatają się we wspólnych opowieściach. Pająki piszą swój własny tom od dwóch-trzech setek milionów lat i zdążyły gościnnie wystąpić w wielu innych, szczególnie owadów. Doceńmy kunszt ich opowieści, zechcijmy śledzić ich dalsze losy zamiast przerywać ich historie jednym uderzeniem klapkiem.

pajak komiks

Galasować wilczomlecze...

Kategoria: Żywa Edukacja - Blog
Opublikowano: niedziela, 23, lipiec 2017
Sebastian

23.07.2017 podczas spontanicznego spaceru po okolicy pierwszy raz spotkałem się z galasem na wilczomleczu sosnce. Wyrośle tworzone jest przez gatunek muchówki z rodziny pryszczarkowatych (Cecidomyiidae) - Spurgia euphorbiae (synonimy: Bayeria capitigena Bremi, 1847, Dasineura subpatula Bremi, 1847). W przeglądzie pryszczarków występujących w Polsce (Skuhrava, Skrzypczyńska 1983) widnieje pod nazwą B. capitigena i podawany jest m.in. z Legnicy i Wielkopolskiego Parku Narodowego. Nie był podawany zaś dla Zielonej Góry czy Poznania. Co nie znaczy, że go tam wówczas nie było. Najzwyczajniej w świecie mógł zostać niewykryty. We wspomnianej publikacji był podawany na dwóch gospodarzach, przede wszystkim na wilczomleczu sosnce (Euphorbia cyparissias) oraz jedna obserwacja na wilczomleczu lancetowatym (E. esula) (w Legnicy). Wilczomlecze znane są w obseności soku mlecznego - bardzo trującego, stąd niewiele zwierząt pozwala sobie na żerowanie na nich. Jak widać jednak, S. euphorbiae niestraszny ten sok i z powodzeniem tworzy swe pączkowe galasy.

spurgia euphorbiae01

więcej galasów [kliknij]

 

Literatura:

Skuhrava M., Skrzypczyńska M. 1983. Przegląd pryszczarków (Cecidomyiidae, Diptera) Polski. Acta Zool. Cracov. 26(12): 387-420.