Witryna i podstrony lub jej komponenty mogą zbierać Twoje dane pod postacią ciasteczek (Cookies). Poruszanie się po witrynie oznacza Twoją pełną akceptację ich zbieranie.

baner fb warsztaty

Klecanki na poddaszu

Opublikowano: sobota, 04, sierpień 2018
Sebastian

Nic dziwnego, że jeszcze miesiąc temu tak chętnie odwiedzały kwitnące mikołajki. Mowa tu o klecankach pospolitych, zwanych rdzaworożnymi (Polistes dominula Christ, 1791).

Klecanki, "papierowe osy" (ang. paper wasps) to osy z wyglądu smuklejsze od os właściwych, nieco bardziej skryte. Mimo że na poddaszu gnieżdżą się u mnie klecanki pospolite i osy dachowe, to jak dotąd nie widziałem w domu ani jednej klecanki, podczas gdy dziennie wlatuje mi do domu ok. 30 os dachowych. Klecanki pospolite budują jednoplastrowe gniazda, mocniejsze w swej konstrukcji od os właściwych, jednak nie osłaniają ich z zewnątrz. Klecankę pospolitą łatwo rozpoznać po czułkach, które są niemal całe żółte/pomarańczowe (z wierzchu i spodu). Królowe klecanki pospolitej zaplemnione zostają jesienią i po przezimowaniu mogą wspólnie zakladać kolonię. Z czasem jednak jedna z nich staje się królową dominującą. U klecanek ciężko odróżnić królową od robotnic.

polistes nest 01

Czytaj więcej: Klecanki na poddaszu

Woda, owoce, ptaki

Opublikowano: czwartek, 02, sierpień 2018
Sebastian

Ostatnio coraz częściej ludzie zadają mi pytanie, jak pomóc zwierzętom w te upały. Chodzi oczywiście o wodę. Sprawa prozaiczna, wielu o tym mówi - wystarczy nalać wody do miski i już. Naczynie wystawiamy w miejscu odwiedzanym przez zwierzęta i odhaczone. Z moich obserwacji wynika jednak, że owadom można miską zaszkodzić, ponieważ wiele z nich pierwsze co robi, to topi się. Przydałaby się chropowata powierzchnia naczynia, może jakiś liść czy patyk na powierzchni, który byłby tym pontonem bezpieczeństwa, kołem ratunkowym. Owadom zdecydowanie warto spodeczki z wodą wystawiać. Tylko te spodeczki szybko tracą wodę w drodze parowania, a wodę z misek duże zwierzęta wylewają... do tego zaraz się nagrzewa, staje się nieświeża, niekiedy szkodliwa przy spożyciu... no same problemy! A przynajmniej jak wielu ignorantów twierdzi (nie bójmy się tego epitetu).

Dlaczego pomagać? Nic na siłę. Ta pomoc to wyraz naszej empatii, niekiedy potrzeba wyższa, potrzeba niesienia pomocy, czasem potrzeba rekompensaty za uczestnictwo człowieka w spirali klimatycznej, wzmacniającej procesy naturalnych zmian. Czy warto? Myślę, że warto. Ciężko uzasadnić to. Co do pszczół nie mamy nigdy wątpliwości. Kanon i nauka mówią - bez nich zginiemy. Ale co z motylkami czy gołębiami miejskimi? No motylki ładne, a gołębie... ech, te gołębie... Wielu by się ucieszyło, gdyby zniknęły. Tak jakby to była ich wina wrodzona, że tak dobrze radzą sobie z wytworem ludzkim, jakim są miasta pełne "skał mieszkalnych".

Gdy jednak nieco się rozejrzymy i sięgniemy dalej wzrokiem i wyobraźnią, okaże się, że pomóc zwierzętom mogą drzewa. I nie, nie chodzi o spijanie rosy z liści (choć czemu nie?) czy robienie odwiertów w pniu. Chodzi tu o drzewa owocowe, czyli pozostałość po dawnym osadnictwie, dawnych ogrodach przydomowych, dzikich okazach, które jakimś cudem przetrwały itd. W miastach obserwujemy tendencję do usuwania starych gruszy, jabłoni, śliw, morw... Często rosną lub rosły na tyłach kamienic, pomiędzy starymi budynkami i nagle przychodzi decyzja zabudowy, modernizacji, utworzenia utwardzonego parkingu. I wraz z tą decyzją znikają piękne, często stare drzewa owocowe. A przecież te owoce to źródło wody, witamin... Oczywiście, jako ludzie zazwyczaj odstępujemy od spożywania owoców wyhodowanych na miejskich warunkach. Na dłuższą metę nie jest to też zdrowea recepta dla zwierząt, ale w obliczu braku wody, mimo wszystko, takie drzewa są niczym skarb. Nie dość, że dają cień i schronienie, to jeszcze wykarmią i napoją.

Ale znowu... te morwy brudzące chodnik, te osy przy gruszkach, ten zapach fermentujących jabłek...

No nie dogodzisz. Takie standardy. Taki XXI wiek. Owoce na półkach sklepowych, a drzewa owocowe najlepiej ozdobne i szczepione na pniu. Co by cienia nie robiły, słońca nie zabierały....

Poniżej jedna z kawek zadowolonych z obecności starej gruszy na Placu Słowiańskim w Zielonej Górze.

kawka gruszka 01

Z cyklu "a nie mówiłem"

Opublikowano: piątek, 20, lipiec 2018
Sebastian

Zapewne jeszcze nie koniec, ale dobry obrót spraw w stosunku do pomnikowego cisa z ulicy Kopernika w Zielonej Górze. Dziś w lokalnej prezydenckiej gazecie Łącznik Zielonogórski czytamy, że cis jest pod opieką ogrodnik miejskiej, wyliczającej rozmaite uchybienia wobec drzewa, na samym końcu zaś pada informację, że redakcja otrzymała gorące informacje, że zakończył się analizy fitopatologiczne. Wynika z nich, że cisa zaatakował przędziorek (małe roztocze, takie drobne niby pajączki), co niedziwne biorąc pod uwagę dwa czynniki mające wspólną genezę. Raz, długi czas było gorąco i sucho, co przędziorki uwielbiają. Dwa, skoro brakowało wody, to nie było to obojętne dla cisa i spadła jego odporność, co potęguje podatność na atak przędziorków. Kolejny ważny wynik ekspertyzy to to, że wykazano podwyższony odczyn (pH) gleby. Jak w mieście podwyższa się odczyn gleby? Bardzo prosto. Jednej zimy sypiemy sól, drugiej zimy sypiemy sól itd. Każdej zimy pług spycha śnieg z solą na pobocze, na drzewa... Sól trafia do gleby, wypala włośniki korzeniowe i drzewa powolutku umierają. Coś dzwoni znajomo? Spójrzcie na aleje lip przy ul. Wyspiańskiego czy dębów przy ul. Wojska Polskiego w Zielonej Górze. Jestem przekonany, że i tam przydałoby się zrobić badania odczynu gleby.

30.04.2018 adresowałem pismo do Biura Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Zielonej Góry (pismo u dołu), w którym pisałem m.in. "Ponadto warto zastanowić się nad opracowaniem strategii lub metodyki dotyczącej zminimalizowania wpływu soli drogowej stosowanej podczas zim na system korzeniowy drzew zarówno objętych ochroną pomnikową, zabytkową czy rosnących w pasach przydrożnych.". Wyszło na moje?

cis sol 2018

cis podgajna 30042018

Czekając niczym kwiat

Opublikowano: wtorek, 24, lipiec 2018
Sebastian

Znacie? Spójrzcie na zdjęcia i sięgnijcie pamięcią. Ten przepiękny pająk to samica kwietnika (Misumena vatia Clerck, 1757) w jednej z możliwych szat - białe ciało o różowych pasach. Kwietniki czekają na swe ofiary zazwyczaj na lub w pobliżu kwiatów, ale jak widać ozdobne krzewy o wybarwionych liściach również nadają się na czatownię. Kwietniki nie budują sieci łownych, ale zauważcie, że na liściu jest taka pajęcza drabinka. Umożliwia ona szybki marsz po ofiarę, która jest chwytana wydłużonymi przednimi odnóżami.

Zdjęcia z Sokołowa k. Kożuchowa (woj. lubuskie), 22 VII 2018 [Sebastian Pilichowski].

kwietnik 072018 01

Czytaj więcej: Czekając niczym kwiat

Wielki Wóz nad podwórzem

Opublikowano: niedziela, 15, lipiec 2018
Sebastian

W zasadzie gwiazdy bardzo zaniedbuję od lat, wiele zapomniałem już, ale Wielki Wóz - no tego nie da się zapomnieć :)

Czyste niebo pod lasem, poza miastem, poza skażeniem światłem sprzyja obserwacji nieba i ciał niebieskich. Wśród nich wyróżnia się właśnie Wielki Wóz, dzięki któremu możemy odnaleźć Gwiazdę Polarną, czyli namierzyć północ. Nie mam lunety, nie mam odpowiedniego sprzętu do zdjęć, ale na poniższym widać niebieskawe punkty - gwiazdy. Z lewej budynek ;) Móóój dom ;)

kliknij zdjęcie, aby powiększyć

wielki woz dom s