Witryna i podstrony lub jej komponenty mogą zbierać Twoje dane pod postacią ciasteczek (Cookies). Poruszanie się po witrynie oznacza Twoją pełną akceptację ich zbieranie.

baner fb warsztaty

Z końcem wakacji w WIGORZE

Opublikowano: piątek, 31, sierpień 2018
Sebastian

We wcześniejszym wpisie chwaliłem się swoją pierwszę wizytą w domu dziennej opieki dla seniorów "RETRO". Zanim jednak dotarłem tam, przyszło mi odwiedzić znanych mi już Seniorów z domu dziennej opieki "WIGOR". Tym razem opowiedziałem nieco o strategiach obronnych zwierząt. Starałem się jak najlepiej przedstawić bujny świat przyrody od strony rozmaitych przystosowań do unikania drapieżnika. Mówiliśmy o barwach ochronnych, aposematycznych, kamuflażu - mimetyzmie, mimikrze, toksynach, elementach zaskoczenia... Skupiliśmy się co prawda na bezkręgowcach, głównie owadach, ale i uciekaliśmy niekiedy do świata kręgowców (gruczoły ropuchy szarej czy upodabnianie się weży niejadowitych do jadowitych). Jak zawsze nie mogę narzekać na brak zainteresowania, wręcz przeciwnie. Właściwie co drugi slajd ktoś miał pytanie lub uwagę, a moim zadaniem jest sprostać wyzwaniu i udzielać jak najlepszych i merytorycznych odpowiedzi. I właśnie takie dyskusje, pytania uczą nas stale. Nie da się wiedzieć wszystkiego, ale raczej wybrnąłem z różnorodnych pytań :) (mam nadzieję ;) )

wigorzg 300818 02

Jestem przekonany, że to jeszcze nie koniec naszych spotkań z Seniorami z domu "WIGOR". Jaki kolejny temat? Któż to wie ;)

wigorzg 300818 01

Czytaj więcej: Z końcem wakacji w WIGORZE

Pierwszy raz w RETRO!

Opublikowano: piątek, 31, sierpień 2018
Sebastian

Wczoraj był bardzo ciekawy dzień. Dwie wizyty u seniorów, a na wieczór krótka wizyta w sadzie w samym centrum miasta, niezwykłym zakątku pełnym zieleni, cudem ocalałym spod miejskim trendów zarządzania "zielenią".

Nim jednak do sadu dojdziemy, pochwalę się Wam wizytą u seniorów w RETRO, Domu Dziennej Opieki w Zielonej Górze w centrum miasta. Miejsce przy ruchliwej ulicy, a zatrważająco... ciche i urocze! Niewielki ogród mieszczący się na tylach kamienicy, któego absolutną perełką dla mnie jest całkiem rozłożysta już magnolia :D Zaplanowane zajęcia miały na celu przybliżyć Seniorom świat owadów i spotkanie rozpoczęło się na dworze, właśie w ogrodzie :) Niestety (choć jak to brzmi wobec panujących w tym roku suszy!) deszcz przegonił nas do wnętrza kamienicy. Niezwykły urok! Naprawdę jestem pod wrażeniem ciepłej atmosfery panującej w RETRO, jest to już drugi dom dziennej opieki, w którym przyszło mi opowiadać o przyrodzie i rzeczywiście mogę Wam powiedzieć, że nie wzbraniajcie się od takich miejsc! Jeżeli Wasi Seniorzy spędzają dnie w samotności, to tu odnajdą Oni masę ciekawych zajęć i kontaktów. A może i mnie dane będzie Ich spotkać? ;)

retrozg 300818 01

Wracając do wczoraj, cieszy mnie niezmiernie ogromne zainteresowanie moim długim ględzeniem, masa pytań i wątków pobocznych, wszystko to stanowi dowód na to, że dla edukacji nie ma barier, a przyroda powinna łączyć, nie dzielić, również pokolenia. Doszło też wczoraj do nieco osobliwego zdarzenia, a przynajmniej takiego, które mi się nie przydarzyło nigdy dotąd na wyjeździe. Mianowicie powyjęciu z pudła dorosłej samicy patyczaka czerwnoskrzydłego, w trakcie prezentacji owada, ta zaczęła "podgryzać" mi palec, co świadczyło o tym, że dziewczynce zaschło nieco. Patyczak zaraz otrzymał wodę na talerzyku, z czego zaraz skorzystał i na oczach seniorów pił :)

Wspaniałe spotkanie, do zobaczenia!

retrozg 300818 02

Czytaj więcej: Pierwszy raz w RETRO!

Czas porozmawiać o pomnikach przyrody

Opublikowano: poniedziałek, 13, sierpień 2018
Sebastian

Już w piątek 17.08.2018 o godzinie 18:00 na Placu Makusynów w Zielonej Górze odbędzie się piąte spotkanie otwarte z mieszkańcami organizowane przez stowarzyszenie Ruch Miejski Zielona Góra, któego jestem członkiem i współzałożycielem. Tematem będzie przyroda, a szczególnie pomniki przyrody naszego miasta. I zgadnijcie kto poprowadzi spotkanie? ;) A ja ;) Zobaczymy jak wyjdzie, pierwsze takie doświadczenie dla mnie - otwarte spotkanie w plenerze, można by rzec. Mam dużo pozytywnych myśli w stosunku do piątku!

Jakie pytania stawiamy?

Ile pomników przyrody znajduje się w mieście?
Czy to dużo, mało?
Czy może być więcej?
Gdzie jest ich najwięcej w mieście?
Jaka jest ich kondycja?
Jak wygląda stan przyrody w mieście?
Czy mamy się czym pochwalić?
Co się zmieniło po połączeniu miasta z sąsiednimi miejscowościami?
Czym są i jaka jest rola klinów zieleni miasta?

A po omówieniu powyższych zagadnień chętnie wszyscy weźmiemy we współnej dyskusji ;)

Zapraszam w imieniu własnym i Ruchu Miejskiego ZG! (strona Facebook wydarzenia - klkinij)

poniżej zdjęcie pomnikowego buka z byłej m. Krępa (obecnie Zielona Góra), który jest na okładce książki "Formy ochrony przyrody Zielonej Góry. Przewodnik."

buk krepa ksiazka

O zielonym kapitale miasta

Opublikowano: piątek, 24, sierpień 2018
Sebastian

Czym jest zielony kapitał dla Zielonej Góry? Jak traktujemy nie tylko tak demonizowaną i wychwalaną zieleń, ale całą naszą przyrodę? Czym pochwalić się może Zielona Góra i województwo lubuskie? Czy powinniśmy korzystać z naszego zielonego kapitały, aby tworzyć wizytówkę miasta?

Zapraszam do lektury artykułu "Zielony kapitał miasta"! [kliknij]

zielonykapital front

Prześladuje mnie grzebiuszka

Opublikowano: środa, 08, sierpień 2018
Sebastian

Dwa razy w życiu widziałem (tak, tylko...) grzebiuszkę. Oba razy w tym roku. Oba na swoim podwórku. To cieszy, bardzo. Pierwszy raz przy okazji sadzenia mieczyków wiosną, a tym razem przy okazji przesiewania piachu do betoniarki... Szpadel, szpadel... 500tny (lekko) szpadel i nagle coś chodzi po sicie. Znów ona. Znów grzebiuszka.

W tym miejscu rodzi się po raz kolejny refleksja. Ile stworzeń nas otacza, o których często nie mamy pojęcia, nie znamy ich zwyczajów, nie wiemy o ich obecności, mijamy je bezwiednie przy okazji codziennych czynności, często rutynowych. Wyprowadzasz auto z garażu, zamykasz okno, kopiesz grządkę, podlewasz ogródek, po prostu idziesz do komórki z narzędziami... Ile z nich unika śmierci spod buta? Ile z nich unika śmierci od szpadla, grabi, toporka rozłupującego kawałek suchego drewna? Ilu z nich z kolei się nie udaje?

Czy brać za to wszystko odpowiedzialność? Bo czy żubr zastanawia się, że depcze właśnie jakiś rzadki gatunek storczyka a sarna w pędzie stratowała jaszczurkę? Na pewno dochodzi do takich sytuacji. Czy posiadanie przez nas rozumu obliguje nas do aż tak dalekiej odpowiedzialności? Gdzie ona się właściwie kończy? Gdzie zaczyna się odpowiedzialność wynikająca z naszej wiedzy i rozumu, wspomagana emocjami, a gdzie należy postawić granicę? Czy powinniśmy skończyć jako ludzie z paniką rozglądający się pod każdy stawiany krok i modlący się, aby pod szpadlem akurat nic w glebie nie przemieszczało się? Całkowita ignorancja? Absolutnie niedozwolona! A gdzie się zaczyna absolutna nieignorancja?

Staram się patrzeć pod nogi idąc czy to ścieżkami lasu czy chodnikiem. Przekładam ślimaki na bok, przyglądam się mrówkom niosącym coś w żuwaczkach. A może to zmarnowanie tego, czego nie da się kupić ni odzyskać? Czasu czyli?

Grzebiuszkę (płaz objęty ścisłą ochroną) dedykuję koleżankom Madzi i Justynie (oj, Wy wiecie).

A wpis doktorowi Tomkowi ;)

grzebiuszka 08 2018 01

grzebiuszka 08 2018 02