Witryna i podstrony lub jej komponenty mogą zbierać Twoje dane pod postacią ciasteczek (Cookies). Poruszanie się po witrynie oznacza Twoją pełną akceptację ich zbieranie.

baner fb warsztaty

Ze wstępu "Wypraw po..."

Opublikowano: poniedziałek, 25, luty 2019
Sebastian

Nie chciałbym być złośliwy (ale będę?), ale wziąłem do ręki wspaniłą księgę "Wyprawy po zielone runo" będące zbiorem tekstów polskich geobotaników, którzy przedstawili swe wybrane przygody związane z wyprawami badawczymi. We wstępie nieżyjący już niestety profesor Janusz Bogdan Faliński pisze:

"Kolejne relacje w tym tomie, bez względu na gatunek literacki, formę, styl i temperament autorów, a także różne rejony świata, do których zdołaliśmy dotrzeć, łączy kilka współnych cech:

[...]

(3) Niezależnie od tępoty i niechęci urzędników w ojczyźnie i w odwiedzanych krajach, wszędzie trafialiśmy na ludzi życzliwych, gotowych do przyjścia nam z pomocą. Niejeden z nas po dziś dzień podtrzymuje przyjaźnie zadzierzgnięte w trudnych warunkach, niektóre kontakty zaowocowały zaproszeniami uczestników wypraw do współpracy w nowych przedsięwzięciach naukowych [...]".

Tak sobie myślę, że wtedy, gdy czytałem tę książkę jakoś w 2012 roku, gdy nie miałem jeszcze tyle styczności z machiną urzędniczą, nie rozumiałem tych słów tak dosadnie jak dziś. Bez urazy do tych urzędników, do których osobiście zdołałem zyskać szacunek, że mimo przeciwności od nich niezależnych, starają się robić kawał dobrej roboty. Wy wiecie.

"Wyprawy po zielone runo", J.B. Faliński (red.), Phytocenosis vol. 11, 1999 rok, Semianrium Geobotanicum 7, Warszawa-Białowieża.

zielruno wstep

Weekend połowy lutego '19

Opublikowano: niedziela, 17, luty 2019
Sebastian

I kolejna niedziela chyli się ku końcowi. Mija piękny weekend o znamionach przedwiośnia, nie zimy, choć to dopiero 17.02.2019.

W piątek odwiedziłem moje najukochańsze zielonogórskie drzewo, pomnikowy buk zwyczajny w lesie k. byłej m. Krępa. Maszerując do niego zobaczyłem przejechanego żuka. Żal mi zawsze tych wszystkich zwierzaków, rozjeżdżanych pod kołami aut i rowerów. Zrozumiałe, że kierujący pojazdem np. straży leśnej nie jest w stanie zobaczyć każdego małego żuka i boli mnie realnie ta nierówność szans. Robimy drogę, często jest to droga piaszczysta. Idealna, aby się na niej powygrzewać, z czego korzystają np. gady. Idealna, aby się w niej zakopać lub coś. I tu wchodzą żuki. Często spotykam je zakopujące odchody na ścieżkach leśnych. Myśląc o żukach od razu przyszedł mi na myśl typowo wczesnowiosenny, wręcz późnozimowy gatunek, jakim jest bycznik (Typhaeus typhoeus) (pisałem już kiedyś o nim tutaj; kliknij). Wracając do samochodu spotkałem go... świeżo przejechanego... umierającego. Samiec, piękny, z typowymi wyrostkami (niby rogi byka) skorzystał z panujących warunków. Opuścił swe schronienie, mam nadzieję, że zdążył znaleźć to, czego szukał, czyli samic...

bycznik krepa 022019

Czytaj więcej: Weekend połowy lutego '19

05.02.2019 Dąb Lubuszan

Opublikowano: środa, 06, luty 2019
Sebastian

Spośród zielonogórskich pomników przyrody ten należy do tych najbardziej wyróżniających się. Rosnący niemal samotnie na Placu Bohaterów obok Pomnika Bohaterów II Wojny Światowej. Absolutnie cudownie skąpany w promieniach słonecznych w pogodne dni. Drzewo o pięknym pokroju, o rozłożystej koronie. Drzewo stające się symbolem. Dąb węgierski Quercus frainetto (Ten.) o nazwie "Dąb Lubuszan", której pomysłodawcami byli rowerzyści z Klubu Turystyki Kolarskiej Lubuszanie 73. To pod nim spotykają się często grupy spacerowe, cyklistów czy "kijkarzy". To pod nim członkowie Ruchu Miejskiego Zielona Góra ogłosili w 2018 roku zarejestrowanie stowarzyszenia. Pod nim też, parę godzin po wykonaniu poniższego zdjęcia pojawił się Robert Biedroń, będący w swej partyjnopolitycznej trasie.

05022019 dablubuszan

Czytaj więcej: 05.02.2019 Dąb Lubuszan

Wizyta w Żaganiu

Opublikowano: sobota, 16, luty 2019
Sebastian

Parę dni temu byłem w szkole podstawowej w Żaganiu. Bardzo ciepło wspominam atmosferę, zainteresowanie uczniów i pań - to dla mnie ważny element, dający pewien ogień, aby dalej to robić. Chociaż z początku owady budziły pewien brak zaufania, co naturalne, to koniec końców nie szło zakończyć zajęć, bo nagle większość chciała a to na ręce, a to głowę ;)

Uwielbiam, gdy nie tyle strach, co irracjonalne obrzydzenie i niepokój zostają przełamane ;)

Co jeszcze mnie urzekło? A szpaler platanów klonolistnych rosnących przed szkołą ;) No i cis przed szkołą... i... wiele ;) i to lubię ;)

Do następnego! :)

zagan 022019 02

Czytaj więcej: Wizyta w Żaganiu

Światowy Dzień Mokradeł 2019

Opublikowano: niedziela, 03, luty 2019
Sebastian
Wczoraj już nie dałem rady wrzucić w internety, ale co się odwlecze, to nie uciecze <?> czy jakoś tak.
 
2.02.2019 po raz kolejny obchodziliśmy Światowy Dzień Mokradeł, symbolicznie oddając pamięć podpisaniu międzynarodowej konwencji o ochronie obszarów wodno-błotnych, tzw. konwencji ramsarskiej, od Ramsar w Iranie.
 
Hasłem tegorocznej edycji jest "We are not powerless against climate change", czyli "nie jesteśmy bezbronni wobec zmian klimatu". Pokazuje to dwa połączone problemy - zanik obszarów podmokłych oraz znaczne tempo zmian klimatycznych, za którymi przestajemy już nadążać.
 

Obszary podmokłe to nie tylko życie, ostoja bioróżnorodności, to również rezerwuar wody słodkiej, system wygaszania fali powodziowej, gąbka chłonąca wielkie objętości wody podczas masowych opadów czy spływu powierzchniowego. To również jeden z bezpieczników klimatycznych. Spójrz na torfowiska - na węgiel związany przez długie lata pod postacią szczątków roślinnych lub związków lotnych jak tlenki węgla i metan, które jeszcze do niedawna były masowo uwięzione w tych specyficznych ekosystemach. Dziś jednak masowo pozyskujemy torf, spalamy go nawet, ale przede wszystkim, uwięziony dotychczas węgiel ulatnia się do atmosfery. Podobnie jak z gazami cieplarnianymi uwięzionymi w wiecznej zmarzlinie (która już taka wieczna nie jest...) czy lodowcach. Para wodna, dwutlenek węgla, metan... te gazy są współodpowiedzialne za efekt cieplarniany. Naszą niepohamowaną działalnością sami przyczyniamy się do zwiększenia ich stężenia w atmosferze, bo owszem, one zawsze tam były i w sposób naturalny tam też się dostają. Niemniej, to my dajemy im jeszcze kopa i "pomagamy" klimatowi się zmieniać.
 
Lokalne przykłady? Bo przecież od małej do wielkiej skali wszystko się niemal zaczyna. Zielona Góra, miasto mych narodzin, moja mała ojczyzna przez 30 lat. Miasto ubogie w wodę i podmokłe tereny. Dziś, po połączeniu z gminą w 2015 roku, terytorium miasta jak i zróżnicowanie siedlisk i ekosystemów znacznie wzrosło. Ale zanim do tego doszło, dzięki różnym decyzjom umożliwiono zniszczenie stanowisk ze storczykami. Dziś w tych miejscach powstają blokowiska lub zabudowana domów jednorodzinnych. Gdy patrzę na pozostałości Gęśnika w Starym Kisielinie, pełne śmieci, ogarnia mnie żal. Teraz zaś, gdy pomyślę, że dwa cieki wodne - Dłubnia i Pustelnik mają zostać przecięte pseudoobwodnicą, która ma towarzyszyć w bliskiej odległości źródliskom na Wzgórzach Piastowskich, pytam: kiedy dojdzie do tej tragedii, że nagle zaczniemy cenić każdą kałużę, a za banalną żabką zatęsknimy?